Galeria
[
]( http://wiadomosci.wp.pl/katastrofa-samolotu-wojskowego-casa-6038701113741953g )[
]( http://wiadomosci.wp.pl/katastrofa-samolotu-wojskowego-casa-6038701113741953g )
Katastrofa samolotu wojskowego Casa
Wiceszef Kancelarii Prezydenta Robert Draba zaatakował rząd podczas programu "Śniadanie w Trójce", że nikt nie poinformował prezydenta o katastrofie pod Mirosławcem i dlatego Lech Kaczyński poleciał do Chorwacji. To jest niebywałe, żeby godzinę po zdarzeniu prezydent nie miał tej wiedzy - powiedział. Jego wypowiedź stara się łagodzić inny gość programu, rzecznik PiS Adam Bielan. Jeżeli tak było, to skandal, ale to nie jest dobry moment, by to rozstrzygać - próbuje zakończyć temat.
W niedzielę rano w Radio Zet prezydencki minister Michał Kamiński tłumaczy Drabę. Mówi, że musiał się bronić przed zarzutami, że prezydent wyleciał do Chorwacji mimo katastrofy. Tyle że nikt z tego tytułu nie robił Lechowi Kaczyńskiemu zarzutu.
Jednak jak wynika z informacji "Dziennika", afera była planowana. Z tym, że według ściśle określonego planu, który zniweczył Draba. Zamiast ataku na Klicha zaplanowanego dopiero na niedzielę PiS musiał bronić prezydenta przed najgorszym dla polityka zarzutem: brakiem dobrego smaku.
Polityk PiS opowiada: Gdy usłyszałem słowa Draby, byłem kompletnie zdumiony. Scenariusz wymknął się spod kontroli, bo Drabie zabrakło politycznego doświadczenia - opowiada inny polityk PiS. I dodaje: Czarnym charakterem po zakończeniu żałoby miał zostać Klich, a nie prezydent.
PiS w ocenie Klicha nie jest osamotnione. Były szef MON Jerzy Szmajdziński zapewniał w Radiu Zet, że w czasie, gdy kierował resortem, do niego należało informowanie o takich zdarzeniach prezydenta i premiera.
Klich nie chciał komentować tych zarzutów. Przez cały weekend milczał.