"Wyłącznie ci pacjenci, u których efekty leczenia mogą zależeć od diety, dostają dwudaniowe obiady" - mówi Waldemar Matusz, dyrektor kutnowskiego ZOZ. "Mamy do wyboru: albo kupować lekarstwa, albo kotlety".
Zadłużenie szpitala przekracza już 30 mln zł. Większość chorych przyjęła decyzję dyrektora ze zrozumieniem. Dożywiają się tym, co przynoszą im rodziny.
Źródło artykułu: 