Akt oskarżenia obejmuje okres od 1998 do 1999 roku. Działające legalnie w całym kraju spółki miały pewne problemy finansowe. Wtedy pojawiał się Grzegorz Ż., który obiecywał załatwienie kredytów. Spółki przekazywały mu dokumenty, a on wyłudzał kredyty. Jednak spółki otrzymywały część tych pieniędzy. Reszta trafiała na konta Ż., a spółki zostawały z długami.
Za wyłudzone w ten sposób pieniędze m.in. wykupywał wierzytelności, spłacał zadłużenie innych firm, kupował nieruchomości. Oskarżonemu grozi do 10 lat więzienia.