Zgony podczas protestów w Iranie. Władze podały bilans
Podczas masowych protestów w Iranie zginęło 3117 osób - przekazał minister spraw zagranicznych Iranu Abbas Aragczi. Stwierdził, że część ofiar to "terroryści".
Jak przekazał Aragczi, w wyniku protestów - które nazwał "operacją terrorystyczną" - zginęło 3117 osób. Podkreślił, że 2427 to cywile i służby porządkowe, a 690 ofiar to "terroryści".
Rada Bezpieczeństwa przekazała, że jako "terrorystów" określa się osoby, które zaatakowały wojskowe obiekty.
Według szefa irańskiej dyplomacji, podczas zamieszek uszkodzonych zostało 305 karetek pogotowia i autobusów, 24 stacje benzynowe, 700 sklepów, 300 domów prywatnych, 750 banków, 414 budynków rządowych, 120 ośrodków sił paramilitarnych Basidż, 200 szkół, 350 meczetów, 15 bibliotek, dwa kościoły ormiańskie, a także kilkaset bankomatów, samochodów i przystanków autobusowych.
Ofiar jest więcej?
Nieco inne dane przekazują niezależne organizacje, według których skala przemocy była znacznie większa. Działająca w USA organizacja HRANA przekazała, że w protestach zginęło 5002 osoby, z czego 4716 to manifestujący, a 203 to funkcjonariusze. Analitycy sprawdzają także ponad 9 tys. innych zgłoszonych im zgonów.
Protesty w Iranie rozpoczęły się w ostatnich dniach grudnia na tle problemów gospodarczych, a zwłaszcza dużego spadku wartości lokalnej waluty riala. Demonstracje błyskawicznie przybrały charakter polityczny i ogarnęły wszystkie prowincje kraju. Władze stłumiły je brutalnie.
W całą sytuację zaangażowali się też Amerykanie. Prezydent USA Donald Trump wielokrotnie odgrażał się, że może przeprowadzić atak na wojskowe cele w Iranie, jeśli reżim ajatollahów będzie nadal brutalnie pacyfikował protestujących. Później jednak przekazał, że akcja militarna została odwołana po tym, jak Teheran wycofał się z przeprowadzenia kilkuset egzekucji zatrzymanych manifestujących.