Obrotowy PSL [OPINIA]

Sytuacja PSL jest, jeśli chodzi o sondaże, bardzo średnia. Za to, jeśli chodzi o możliwe zagrania taktyczne - jest znakomita. I tylko wizji dalszej przyszłości, strategii odnalezienia się w nowych czasach dla tej najstarszej polskiej partii jakoś nie widać - pisze dla WP Tomasz Terlikowski.

Władysław Kosiniak-Kamysz, Donald TuskNa zdjęciu Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz
Źródło zdjęć: © PAP | Marcin Obara
Tomasz P. Terlikowski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Sondaże nie rozpieszczają ludowców. Kolejne publikowane dane - choć różnią się co do szczegółów - w zasadzie nie dają im możliwości samodzielnego wejścia do parlamentu. Politycy PSL oczywiście niezmiennie przypominają, że z sondażami tak jest zawsze i że nie pierwszy raz są pod sondażowym progiem, a potem wchodzą do parlamentu. Nawet zapewniają, że oni sami mają inne, lepsze dla nich dane. Trudno jednak nie dostrzec, że sytuacja nie jest dobra.

I wcale nie chodzi o same sondaże, ale także o to, że PSL stracił swoją najbardziej oddaną wyborczą bazę (bo i coraz mniej mamy rolników), część jego wyborców odpłynęła już nie tylko do PiS, ale także do obu Konfederacji, a do tego politykom tej formacji brakuje spójnego pomysłu - gdzie poszukać nowego żelaznego elektoratu? To wszystko sprawia, że nastroje, szczególnie gdy politykom zbierze się na szczerość, i gdy wyłączone zostają mikrofony, nie są entuzjastyczne.

"Chęć odegrania się". Leo krytykuje Polskę 2050

Uśmiechy pojawiają się na twarzach dopiero, gdy zaczyna się rozmawiać o potencjalnych sojuszach i koalicjach. W tej sprawie PSL może mówić o klęsce urodzaju, bo możliwości jest naprawdę sporo, a partia ta ma aż nadto potencjalnych kandydatów na partnerów strategicznych.

Oczywiście na tym etapie politycy zapewniają - zgodnie ze stanowiskiem władz partii, że do wyborów pójdą samodzielnie i że nie zwiną zielonego sztandaru, ale… do kolejnych elekcji zostało jeszcze trochę czasu, a możliwości zmian jest sporo. I ten bogaty wybór to napełnia serca ludowych polityków wyraźną otuchą.

I co dalej? Dwie opcje PSL

Pierwszą, najbardziej oczywistą opcją, jest koalicja wyborcza z Koalicją Obywatelską. Taką propozycję, obejmującą także Nową Lewicę i jakieś pozostałości po Klubie Centrum, miał złożyć Donald Tusk. Ludowcy (podobnie jak Lewica) jasno deklarują, że w tak szerokiej formule się nie widzą, ale już na koalicję KO-PSL (i przyjęcie do siebie jakichś pozostałości po partii Hołowni) patrzą bardziej przychylnym okiem, bo ona pozwoliłaby im ukształtować się jako łagodnie konserwatywne skrzydło "demokratycznej koalicji" i gwarantowała niezłe możliwości wyborcze.

Lewica - a takie deklaracje pojawiają się od jej liderów - musiałaby wówczas wyruszyć osobno (najlepiej z Partią Razem, która jednak tego nie chce), i to miałoby gwarantować zachowanie rządu.

Mateusz Morawiecki polskim Peterem Magyarem?

To jednak tylko jedna z możliwości, bo jest jeszcze druga, tym razem związana z Mateuszem Morawieckim. Ten ostatni, jak twierdzą jego przeciwnicy w PiS, miał się poczuć polskim Peterem Magyarem i uwierzyć, że wraz z PSL-em i swoimi stronnikami, może zmienić polską prawicę i na trwałe zastąpić PiS, który zepchnięty zostałby wówczas do narożnika skrajności razem z oboma Konfederacjami.

PSL w tej układance byłby mu potrzebny, by z jednej strony pozyskać mocne i stabilne struktury, a z drugiej mocno pokazać zmianę. Sam pomysł miałby być do pewnego stopnia powtórką Trzeciej Drogi i być może obejmować także samą Polskę 2050 z Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz.

Tych potencjalnych układanek oczywiście nikt oficjalnie nie potwierdza, a w prywatnych rozmowach politycy PSL jedynie uśmiechają się, gdy pojawiają się potencjalne scenariusze. Jeśli zaś próbować dociskać, wówczas zdecydowanie odrzucają jedynie koalicję z PiS, wskazując, że na to się nie zdecydują, i zwracając uwagę, że dwa pozostałe scenariusze oznaczają ostatecznie grę po stronie - jak mówią - "obozu demokratycznego" i uniemożliwienie powrotu do władzy koalicji radykalnej prawicy, czyli szerokiego porozumienia PiS/Konfederacji i Korony Polskiej.

To właśnie ta narracja, opowieść o PSL-u jako koniecznym elemencie każdej potencjalnej układanki, która blokowałaby wejście Brauna do aktywnej polityki - czy premierostwo Przemysława Czarnka (którego - jako pragmatyka - prywatnie wielu ludowców ceni), ma też gwarantować sympatię części mediów do każdego potencjalnego nowego projektu, a także gwarantować brak potencjalnej wojny wewnątrz samej obecnej koalicji rządowej.

Lojalność wobec Tuska. Atak ze strony Cenckiewicza

Niezależnie bowiem od tego, który ze scenariuszy zostanie wybrany (możliwy jest bowiem także samodzielny start), i tak lojalność wobec obozu Tuska będzie zagwarantowana, a sam PSL pozostanie po tej samej stronie układu politycznego.

Wygląda na to, że PiS ma już tego świadomość, a doskonałym tego dowodem jest ostry atak prof. Sławomira Cenckiewicza na PSL. Obóz prezydencki długo uśmiechał się do ludowców, a PiS kusił rozmaitymi możliwościami, ale wygląda na to, że stracono już nadzieję na jakiekolwiek przeciągnięcie ludowców. Stąd atak, który ma przypominać prawicowym wyborcom, którzy mogliby rozważać głosowanie na bardziej centrowy PSL, że nie będzie to głos oddany na powrót PiS w jakimś nowym układzie do władzy.

Wszystkie te układanki nie mogą jednak przesłonić jednej fundamentalnej prawdy. PSL wciąż nie odpowiedział sobie na jedno, fundamentalne pytanie: jak ma wyglądać partia chłopska i ludowa w nowej rzeczywistości?

Chłopskość, w związku ze zmianami demograficznymi, już nie wystarcza, ludowość i wiejskość politycznie nie dają głosów, a chadeckość, która pozostaje istotnym składnikiem tożsamości PSL, też coraz mocniej się zmienia. PSL szuka oczywiście wyborców wśród drobnego biznesu, ale i tu nie wydaje się, by mogła złowić wiele. Pytanie o to, co ma symbolizować zielony sztandar, który niesie ze sobą ogromną tradycję, wciąż więc przed ludowcami pozostaje. I to nawet jeśli układ sceny politycznej gwarantuje im wejście do kolejnego parlamentu.

Wybrane dla Ciebie
Putin szuka pieniędzy na podtrzymanie wojny. Zagląda do kieszeni oligarchów
Putin szuka pieniędzy na podtrzymanie wojny. Zagląda do kieszeni oligarchów
Ważna zapowiedź rządu ws. SAFE. "W ciągu kilkudziesięciu godzin"
Ważna zapowiedź rządu ws. SAFE. "W ciągu kilkudziesięciu godzin"
Wypadek w Małopolsce. Auto potrąciło 16-latka i wpadło do rowu
Wypadek w Małopolsce. Auto potrąciło 16-latka i wpadło do rowu
Tragedia na Podkarpaciu. Śmiertelny wypadek 17-latka
Tragedia na Podkarpaciu. Śmiertelny wypadek 17-latka
Stolica Apostolska: rozbrojenie nuklearne jedyną drogą do trwałego pokoju
Stolica Apostolska: rozbrojenie nuklearne jedyną drogą do trwałego pokoju
Trwa majówka w Polsce, niepokój po decyzji USA [SKRÓT DNIA]
Trwa majówka w Polsce, niepokój po decyzji USA [SKRÓT DNIA]
Barbara Nowak bojkotuje obchody 3 maja. PiS dystansuje się od jej inicjatywy
Barbara Nowak bojkotuje obchody 3 maja. PiS dystansuje się od jej inicjatywy
Dwa płuca PiS? Kaczyński radykalizuje się, aby wrócić do władzy
Dwa płuca PiS? Kaczyński radykalizuje się, aby wrócić do władzy
Pożar dużego marketu na Mazowszu. Kłęby dymu nad miastem
Pożar dużego marketu na Mazowszu. Kłęby dymu nad miastem
USA ostrzegają. Chodzi o opłaty pobierane przez Iran
USA ostrzegają. Chodzi o opłaty pobierane przez Iran
Za chwilę matury. CKE podało, co na poziomie rozszerzonym jest hitem
Za chwilę matury. CKE podało, co na poziomie rozszerzonym jest hitem
Trump wycofuje żołnierzy z Niemiec. Pentagon podaje termin
Trump wycofuje żołnierzy z Niemiec. Pentagon podaje termin