Jak podkreślił Accattoli, przypuszczenia, że konklawe może zakończyć się już po trzech dniach wynikają z analizy sytuacji, która przypomina tę z 1978 roku. Wtedy także panowała ogromna niepewność, którą udało się rozwiać zaledwie w ciągu paru dni. Wtedy elektorów było 111, obecnie jest 115. W 1978 roku także tak, jak teraz, nie było jednej zdecydowanej orientacji, czy też porozumienia wśród kardynałów.
Również i teraz pojawiają się sprzeczne koncepcje. Według jednej z nich - twierdzi włoski watykanista - grupa kardynałów z Kurii rzymskiej oraz innych purpuratów zabiega o głosy dla byłego prefekta Kongregacji Nauki Wiary kardynała Josepha Ratzingera, który w sobotę kończy 78 lat.
W odpowiedzi na tę inicjatywę pojawiła się następna na rzecz poparcia dla kardynała Carlo Marii Martiniego po to, by zablokować szanse niemieckiego dostojnika. Jak pisze Accattoli, w sercu tej grupy znajdują się rodacy Ratzingera kard. Walter Kasper i Karl Lehmann, kardynał Miroslav Vlk z Czech, Belg Godfried Danneels i kardynał Lubomyr Husar z Ukrainy.
"Będą oni głosować na Martiniego nie po to, by go wybrać - ma 78 lat, cierpi na chorobę Parkinsona i prosi o to, by go nie brać pod uwagę - ale, by zasygnalizować, że w kolegium istnieją inne kandydatury, nie tylko jego dziekan" - napisał Luigi Accattoli.
Jego zdaniem, kiedy w pierwszych głosowaniach odpadną zarówno Ratzinger, jak i Martini, pozostanie kilku innych kandydatów, których szanse w tej sytuacji znacznie wzrosną. W tej grupie "papabili" wymienił kardynałów: Tettamanziego z Włoch, Schoenborna z Austrii i Portugalczyka Policarpa.
Sylwia Wysocka