W odległości około 60 kilometrów na północ od Bagdadu w zasadzce, zorganizowanej przez rebeliantów, zginęło czterech irackich kierowców, przewożących ciężarówkami materiały budowlane do amerykańskiej bazy wojskowej. Napastnicy zmusili konwój do zatrzymania a następnie wystrzelali wysiadających z pojazdów na ich polecenie ludzi. Samochody podpalono.
Pod Kirkukiem na północy Iraku eksplodowała bomba, podłożona na trasie patrolu. Wybuch nastąpił w momencie przejazdu samochodu, którym jechał szef centrum operacyjnego policji w Kirkuku, odpowiedzialny też za sprawy ludności arabskiej w tym kurdyjskim mieście, generał policji Hatim Chalaf al-Obajdi.
Inny zamach, przeprowadzony rano w rejonie Faludży na zachód od Bagdadu nie przyniósł ofiar śmiertelnych - poważnie rannych zostało jednak dwu policjantów irackich.