Parlament bowiem zapewnia im jeszcze niecałe dwa lata i mało realną perspektywę ponownego wyboru, a RPP to pozycja na całych sześć lat, za bez porównania większe pieniądze - zauważa Skalski.
Zdaniem komentatora "GW", trudno o lepszy dowód na to, że politykom - niektórym - nie chodzi o żadną misję, służbę publiczną, lecz głównie o fuchę, dobrą lub jeszcze lepszą.
Jeśli ktoś uważa, że Sejm mógłby być o połowę mniejszy, a Senatu w ogóle mogłoby nie być, to panie i panowie kandydujący do RPP dostarczają dodatkowego dowodu - stwierdza Skalski. (PAP)