Nałęcz powiedział, że w całym cywilizowanym świecie jest tak, że jeśli w otoczeniu osoby zajmującej się nadzorem parlamentarnym nad służbami specjalnymi (Gruszka jest w komisji ds. specsłużb) i jedną z największych afer z udziałem służb specjalnych, stwierdza się agenta obcego wywiadu, taka osoba nie może nie odejść.
Jeśli Gruszka w komisji pozostanie, to będę jeszcze bardziej dramatycznie stawiał pytanie, czy ta komisja w ogóle ma sens, czy udział w tej komisji ma sens, czy można żyrować działania tej komisji - zaznaczył Nałęcz.
Na pytanie, czy Jolanta Kwaśniewska powinna stanąć przed komisją śledczą, odparł, że nie ulega najmniejszej wątpliwości: jeśli komisja ją wezwie, to prezydentowa musi stanąć przed komisją.
Pytany czy komisja powinna wezwać Kwaśniewską odparł, że to powinno wynikać z dokumentów. Jak dodał, komisja śledcza ds. PKN Orlen najpierw powinna zapoznać się z dokumentacją na temat relacji pomiędzy fundacją "Porozumienie bez barier" Jolanty Kwaśniewskiej a PKN Orlen, a dopiero potem wezwać małżonkę prezydenta.
Jeśli ją wezwie, to pani prezydentowa nie będzie miała innego wyjścia. Jeśliby nie przyszła, to zostanie ukarana przez Sąd Okręgowy w Warszawie za niestawienie się nieuzasadnione przed komisją - podkreślił.