To pierwszy przypadek, by zieloną granicę przekroczyli tak młodzi ludzie.
Pięciu chłopców i dwie dziewczynki nie potrafią nawet dokładnie opisać swojej podróży. Wiedzą tylko, że z Wietnamu odlecieli samolotem dwa tygodnie temu, ale nie wiedzą gdzie wylądowali. Opowiadają, że potem wędrowali bezdrożami, a potem jechali jakimś "ciemnym pojazdem".
W Polsce chcieli pracować w wietnamskich barach, zarobić pieniądze, a potem sprowadzić swoje rodziny.
Nieletnich imigrantów umieszczono w pogotowiu opiekuńczym. O ich dalszym losie zadecyduje sąd.