Dowodzą tego zeznania generała Kowalczyka, które wczoraj w Sejmie ujawnił Grzegorz Kurczuk. Po początkowym zaprzeczaniu Kowalczyk przyznał, że poinformował Sobotkę o przygotowywanej przez policję akcji w Starachowicach. Dlaczego nie wyznał tego prokuraturze od razu? - stawia pytanie komentator dziennika.
Zdaniem Skórzyńskiego trudno to ocenić inaczej niż jako próbę ochrony wiceministra przez komendanta Kowalczyka. Źle się dzieje w kraju, w którym szef policji poczuwa się do obowiązku dawania alibi swemu politycznemu przełożonemu. Stosunkom, jakie panują w resorcie spraw wewnętrznych, wystawia to jak najgorsze świadectwo. Jego szefowi również. W krajach europejskich ministrowie za znacznie mniejsze skandale żegnają się ze stanowiskiem - twierdzi publicysta. (jask)
Więcej: Rzeczpospolita - Najgorsze świadectwoRzeczpospolita - Najgorsze świadectwo