Na robotników runęły stropy!

26-letni robotnik został ranny wskutek zawalenia się stropów w dawnym szpitalu im. Heleny Wolf przy ul. Łagiewnickiej. Trzech innych robotników, którzy pracowali obok, cudem uniknęło przysypania gruzem. Na terenie budowy było ponad 25 mężczyzn. Do zdarzenia doszło kilka minut przed godz. 9. – Ranny z obrażeniami głowy został przewieziony do szpitala MSW. Prześwietlono mu czaszkę, jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo – mówi dyżurny pogotowia.

Kilkutonowe zwałowisko gruzu

– Miał zdartą skórę głowy częściowo z włosami, ale był przytomny – informował ratownik w trakcie akcji ratunkowej. – Poszkodowany pracował legalnie przy rozbiórce budynku dawnego szpitala – twierdzi dyżurny służby inżyniera miasta.

Grupa robotników, którzy byli świadkami zawalenia się stropów, twierdzi, że właściciel firmy budowlanej MJS, który kupił pustostan po szpitalu wraz z działką o pow. ponad 2 tys. metrów kw., zatrudniał także kilka osób „na czarno”. Kiedy robotnicy opuszczali miejsce, gdzie zawaliły się stropy, powiedzieli, że kierownik płacił nielegalnym pracownikom po 4 zł za godzinę.

Przerażony kierownik budowy nie wiedział dokładnie, kto pracował w momencie, gdy runęły stropy. Nie znał dokładnych danych osobowych robotników, miał problemy z ustaleniem ich adresu. Naprędce sporządzał listę swoich pracowników, z której wynikało, że kilku brakuje. Dlatego na miejsce natychmiast wezwano jednostkę poszukiwawczą, która przeczesywała teren przy pomocy psów wyszkolonych do szukania ofiar pod gruzem. Okazało się, że nikt inny nie uległ wypadkowi, a nieobecni pracownicy po prostu nie pojawili się na budowie.

Właściciel firmy budowlanej nie chciał komentować wypadku, a strażakom tłumaczył: – Kupiłem to, żeby wyremontować i sprzedać, wydawało mi się, że w tym miejscu, gdzie pracowali, było najbezpieczniej – mówił. – Niedawno zaczęliśmy rozbiórkę. Brakowało ludzi, więc brałem takich z ulicy do pomocy... Świadkowie twierdzą, że robotnicy pracowali bez kasków ochronnych, a gruzy wywozili w... prywatnych ubraniach.

Ze wstępnych ustaleń policji i straży pożarnej wynika, że najpierw zawalił się strop między drugim a pierwszym piętrem, a potem runęła także wyższa kondygnacja. Zwałowisko pełne ostrych prętów i belek było wysokie na blisko 2 m. Teren budowy będzie zamknięty do czasu odpowiedniego zabezpieczenia terenu.

W akcji ratunkowej brały udział dwie karetki pogotowia ratunkowego, cztery wozy strażackie z 15 strażakami, zespół poszukiwawczy, trzy specjalnie przeszkolone psy oraz służby nadzoru budowlanego i inżyniera miasta. (aga)

Wybrane dla Ciebie
Bogucki: Spotkania z Putinem niestety muszą się odbywać w jakimś formacie
Bogucki: Spotkania z Putinem niestety muszą się odbywać w jakimś formacie
PiS nabrał wiatru w żagle. Wystrzał w najnowszym sondażu
PiS nabrał wiatru w żagle. Wystrzał w najnowszym sondażu
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Bogucki po śmierci Łukasza Litewki. "Wielka sympatia pana prezydenta"
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Tusk nie kryje obaw. Wskazał największy problem Europy
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Zacznie się o 10. Nowe informacje z prokuratury ws. śmierci posła
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
Internauci spekulują ws. śmierci Litewki. Policja wystosowała apel
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł