- Zaniemówiłem, gdy wszedłem niespodziewanie na salę i zobaczyłem synka przysypiającego na podłodze - zdradza tata dwuletniego chłopca z prywatnego przedszkola numer 4 (chce zachować anonimowość). - Ponoć jeśli dziecko zaśnie, przedszkolanki później wyciągają leżaki, i przenoszą go. Stuprocentowej pewności jednak nie mam, bo podczas zapisywania dziecka mówiono nam wyraźnie, że dzieci odpoczywają na leżakach. A kto wie, jak jest na co dzień? - dodaje.
Babcia, która zaprowadza codziennie wnuczkę do przedszkola nr 139, też była zaskoczona, że jej dziewczyna leży na dywanie po obiedzie. - Nie jest tam brudno. Wątpię jednak, czy sanepid może zgodzić się na takie rozwiązanie. Poza tym, czy to jest wygodne? - zastanawia się Czytelniczka "Krakowskiej". Zdaniem Anny Armatys, rzecznik wojewódzkiego sanepidu, ani leżakowanie, ani odpoczynek na dywanie nie jest dopuszczalny. Podkreśla, że w każdym przedszkolu powinno się dbać o zachowanie bezpieczeństwa sanitarnego.
- Żadne karimaty i koce, tylko leżak i koniec, kropka - zaznacza. - Jeśli rodzice mają wątpliwości co do jakości odpoczynku swoich dzieci w placówce, to mogą kierować swoje pytania i interwencje do powiatowego sanepidu. Zajmiemy się tą sprawą - kwituje Armatys. Co na to dyrektorzy przedszkoli? Anna Bujak-Miłaszewska, dyrektor przedszkola nr 4 zapewnia, że dzieci gdy tylko zasną na dywanie, przenoszone są na leżaki. W prywatnym przedszkolu nr 1 dzieci odprężają się na poduszkach i kocykach wyścielonych także na dywanie. Teresa Pilch,szefowa placówki przekonuje,że odpoczynek maluszków jest całkowicie bezpieczny.
- A poza tym na 10 minut relaksu na dywanie przy bajce zgodzili się rodzice - mówi. W przedszkolu nr 139 jest podobna sytuacja. Dzieci biorą kocyki i poduszki przyniesione z domu i odpoczywają. - Owszem, niektóre zasypiają, bo to małe dzieci i potrzebują jeszcze snu. Ale to właśnie rodzice wyrazili chęć,by maluszki nie spały w przedszkolu - twierdzi dyrekcja.
W placówce więc leżakowania jako takiego nie ma. Z leżakowaniem zaś w krakowskich przedszkolach jest istny chaos. W jednych jest obowiązkowe, w innych powinny spać tylko trzylatki. W kolejnych w ogóle leżakowania nie ma, a w jeszcze innych pełna demokracja - kto chce - ten śpi, a kto nie - tylko leży. Nikt natomiast nie może zabronić maluchom odpoczynku. I tu pojawia się kłopot. Bo zasypiają na dywanie...
ANNA GÓRSKA