Cała ta beznadziejna platforma obywatelska, zbiór zapobiegliwych lobbystów, którzy w pewnym momencie dokonali złego wyboru i przystąpili do niewłaściwego ugrupowania politycznego, sądząc, że im się to opłaci – obnaża swoją polityczną impotencję, w prawdziwym starciu z iście bolszewicką, zwartą i posłuszną Pierwszemu Bratu partią populistów mknących samolotami na nasz koszt, by uzupełnić quorum i powiedzieć TAK!, ruchem wieśniaków walczących o unijne dotacje, plus grupa prawników znających kodeksy na wylot swobodnie owe kodeksy modyfikujących na swój strój (ustrój), by jak sami mówią – umocnić władzę. Władzę nade mną? Tusk nie ma pazurów, Rokita to dziwak – Niesiołowski mógłby spokojnie przejść do PiS-u, nikt by się nie zorientował. SLD przestaje powoli istnieć – gdyż zbyt młody by pamiętać, czym była komuna Olejniczak nie reprezentuje starego reżimu, a przecież właśnie tęsknota za ancien regime była dźwignią wyborczą dawnego SLD. Przypominała mi zawsze krakowskie tęsknoty za Franzem Josefem Habsburgiem i
operettą - spróchniałą divą na plakacie tamtych dni. Szpicel zawsze będzie tęsknił do zamordyzmu. Prawdziwych socjalistów nikt przy zdrowych zmysłach nie poprze – to zawsze i wszędzie było i będzie zabronione. Zresztą nie znam takich. Prawdziwy mental wyborców to więźniowie obozów pracy w Italii, którzy uwolnieni wreszcie od nieludzkiej harówy, jaką zaaplikował im prawdziwy kapitalizm (feudalizm), za żadne skarby nie chcą wrócić do wolnego przecież i swojego kraju, swojej ojczyzny (którą bez przerwy naprawiamy, jak zdezelowaną taksówkę, ciągle u innego mechanika) - jeno zasłaniając twarz jak winowajca, błagają o możliwość pozostania na ohydnym garnuszku spadkobierców Mussoliniego – wszystko tylko nie z powrotem do domu, gdzie rządzi legalna - wybrana pewnie i przez nich partia zapewniająca poprawę ich losu!