Obaj współpracują z organami ścigania. Dzięki nim do aresztu trafił m.in. gen. Mieczysław Kluk, były szef śląskiej policji. Jest podejrzany o branie łapówek i przekazanie mafii paliwowej tajnych dokumentów CBŚ. Śląscy baronowie przyznają, że w zamian za parasol ochronny łapówki mieli przekazywać także oficerom Urzędu Ochrony Państwa (dzisiaj Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego) - dodaje gazeta.
"Z ich zeznań wynika, że robili to przez łącznika, który w 1997 r. co miesiąc odbierał od nich 70 tys. zł i zawoził te pieniądze do Warszawy. Znamy już jego nazwisko" - mówi osoba znająca kulisy sprawy. Parasol okazał się na tyle skuteczny, że prowadzone wtedy przeciwko Przemysławowi K. śledztwo zostało umorzone.
Jednak dwa lata później w firmach śląskich baronów paliwowych ponownie pojawiły się zmasowane kontrole skarbowe. Ci znowu poprosili o pomoc służby specjalne przez pośrednika. Ten stwierdził, że sprawa jest zbyt poważna. Tym razem za interwencję domagał się 2,5 mln dolarów - pisze "Gazeta Wyborcza". "Pośrednik zapewniał Przemysława K., że ludzie ze służb specjalnych zainwestują te pieniądze w pewną zagraniczną firmę, w której baronowie paliwowi też będą mieli udziały" - powiedział informator dziennika.(PAP)