Meksyk ma "Dość broni!"
Przejechali walcem po tysiącach sztuk broni
Przejechali walcem po tysiącach sztuk broni - zdjęcia
Około 7 tysięcy sztuk broni, skonfiskowanej podczas akcji wymierzonych w kartele narkotykowe, zniszczono w meksykańskim mieście Ciudad Juarez. Po opróżnionych z amunicji karabinach i pistoletach przejechały walce i czołgi. Ze szczątek uzbrojenia powstał billboard, na którym po angielsku napisano: "Dość broni". Jak podaje MSNBC, ważący 3 tony billboard ustawiono w pobliżu granicy z USA, tak by był widoczny przez Amerykanów.
- Drodzy przyjaciele ze Stanów Zjednoczonych, Meksyk potrzebuje waszej pomocy w powstrzymaniu tej potwornej przemocy, przez którą cierpimy - powiedział obecny na odsłonięciu billboardu meksykański prezydent Felipe Calderon. - Najlepszym sposobem, by to osiągnąć, jest zatrzymanie przepływu broni automatycznej do Meksyku - dodał Calderon.
W Meksyku od pięciu lat toczy się brutalna wojna z gangami narkotykowymi. Zginęło już w niej ponad 47 tys. ludzi. Przez kraj przechodzi przemytniczy szlak narkotykowy z Ameryki Łacińskiej do USA. Z drugiej strony granicy do Meksyku trafia broń używana w konflikcie.
(wp.pl, MSNBC / mp)
Broń poszła na przemiał
Nim broń trafiła pod koła walców i gąsienice czołgów, została zabezpieczona, by nie doszło do wybuchów. Jej niszczenie odbywało się w bazie wojskowej w Ciudad Juarez, nazywanym "miastem śmierci". Tylko od 2008 roku zginęło tam z powodu walk gangów narkotykowych 9 tys. osób - podaje MSNBC.
Broń poszła na przemiał
Leżące niedaleko granicy z USA Ciudad Juarez jest uznawane za jedno z najniebezpieczniejszych miast na świecie. Krwawe porachunki karteli, brutalne morderstwa kobiet i strzelaniny w zatłoczonych miejscach sterroryzowały jego mieszkańców. Coraz częściej decydują się oni na ucieczkę, także przez północna granicę.
Broń poszła na przemiał
- W Juarez wystarczy pół godziny, by zebrać 60 uzbrojonych ludzi, wpakować ich w 30 samochodów i wysłać na ulice, żeby pokazali swoją siłę - mówił w rozmowie z Wirtualną Polską płatny zabójca z meksykańskiego miasta.
Czytaj więcej: "To miasto jest cmentarzem. Sam zabiłem 250 ludzi".
Broń poszła na przemiał
7 tysięcy sztuk zniszczonej broni jest niewielkim procentem całej liczby uzbrojenia zajętego podczas wojny narkotykowej, toczącej się w Meksyku od 2006 roku. Prezydent Calderon podał, że skonfiskowano w tym czasie ponad 140 tys. sztuk broni.
Broń poszła na przemiał
- Drodzy przyjaciele ze Stanów Zjednoczonych, Meksyk potrzebuje waszej pomocy w powstrzymaniu tej potwornej przemocy, przez którą cierpimy - powiedział meksykański prezydent Felipe Calderon, obecny przy niszczeniu broni. - Najlepszym sposobem, by to osiągnąć, jest zatrzymanie przepływu broni automatycznej do Meksyku - dodał Calderon, cytowany przez MSNBC.
Broń poszła na przemiał
Jak podaje magazyn "Foreign Policy" zza północnej granicy trafia do Meksyku 90% broni używanej w konflikcie. USA są z kolei największym rynkiem zbytu dla meksykańskich narkotyków. Do tej pory administracja prezydenta Baracka Obamy skupiała się na wzmocnieniu granicy między krajami, pomocy militarnej dla władz Meksyku i ograniczeniu przepływu broni - wylicza magazyn.
Broń poszła na przemiał
Niedawno władze USA ogłosiły, że zmodernizowały część granicznego ogrodzenia, które ma utrudnić przemyt broni i narkotyków w obie strony. Spadła także liczba nielegalnych imigrantów z Ameryki Łacińskiej, którzy próbują się dostać przez Meksyk do USA.
Na zdjęciu: broń niszczona w bazie wojskowej w Ciudad Juarez.
(wp.pl, MSNBC / mp)