W ten sposób Łybacka odniosła się w czwartek do doniesień Gazety Wyborczej, że niektórzy dyrektorzy nie chcą przyjmować odpisów świadectw, uniemożliwiając uczniom jednoczesne ubieganie się o przyjęcie w kilku szkołach.
Minister edukacji przypomniała, że 6 tygodni temu kuratorzy otrzymali specjalne zalecenie w tej sprawie. Oczekuję, że kuratorzy będą wypełniali swoją rolę stosownie do nałożonych na nich zadań - podkreśliła Łybacka.
Zalecenie zostało wydane po pierwszych sygnałach docierających do resortu edukacji, że niektórzy dyrektorzy wymagają notarialnego potwierdzenia kopii świadectwa. Takie wymaganie - zdaniem Łybackiej - jest skandalem.
Łybacka przyznała, że przyjmowanie kopii jest utrudnieniem pracy dyrektorów, ale - jak zaznaczyła - mają oni prawo określić datę graniczną, do której oryginał musi być dostarczony. Niedostarczenie go w określonym czasie jest równoznaczne z rezygnacją z ubiegania się o przyjęcie do danej szkoły.
To jest duży, trudny wysiłek organizacyjny, ale jeśli zestawimy wysiłek organizacyjny i święte prawo rodziców do tego, żeby poszukiwali jak najlepszej szkoły, to dla mnie zwycięża owo święte prawo rodziców - powiedziała minister edukacji. (jask)