- My nie mamy z tym nic wspólnego - mówi "Rz" Anżelika Orechwo, uznawana przez Polskę szefowa ZPB. Współorganizatorem całego przedsięwzięcia jest "łukaszenkowski" ZPB kierowany przez Stanisława Siemaszkę. Wiceprezes tego związku Mieczysław Łysy, który wystąpił w państwowej telewizji białoruskiej, podkreślał, że to oni zaprosili Mazowsze do Mińska.
Nie udało nam się uzyskać komentarza przedstawicieli Mazowsza. W Mińsku jednak wiadomo, że na początku jako organizator występowała prywatna firma, a w pewnym momencie, zupełnie nieoczekiwanie, objawił się nowy inicjator występów: nieuznawany w Polsce ZPB.
- Pogarszające się stosunki z Rosją powodują, że Aleksander Łukaszenko pragnie pokazać społeczeństwu, że ma dobre stosunki z Zachodem - mówi "Rz" miński politolog Walery Karbalewicz.
W kłopocie są białoruscy Polacy, którzy nie chcą firmować działań związku Stanisława Siemaszki, ale bardzo chcieliby obejrzeć Mazowsze.