List opisujący codzienne sprawy został napisany przez teściową pani Loevaas, która od wielu lat nie żyje, więc taka "przesyłka z zaświatów" sprawiła adresatce dużą radość. To prawdziwa frajda dostać list po tylu latach - powiedziała gazecie "Halden Arbeiderbladet". Mój syn miał wtedy 2 lata, a teraz myśli już o emeryturze - wspominała, dodając, że taka nieoczekiwana przesyłka pomogła jej ponownie przyjrzeć się czasom, które minęły.
Pracownicy poczty wyjaśniają, że list trafił do właściwej skrzynki z takim opóźnieniem, ponieważ zapodział się gdzieś za półkami na korespondencją.
W ramach przeprosin do pani Loevaas udała się specjalna delegacja z bukietem kwiatów. Oczywiście adresatka nie będzie musiała również wyrównać opłaty pocztowej - mimo że za podobny list wysłany dzisiaj należałoby nakleić znaczek o wartości prawie 25 razy wyższej.