Zdecydowana reakcja arcybiskupa, mimo wcześniej podejmowanych prób, nastąpiła dopiero wówczas, gdy wybuchł skandal na dużą skalę. Dzieje się tak nie pierwszy raz. Podobnie było ze sprawą arcybiskupa Juliusza Paetza, następnie biskupa Andrzeja Śliwińskiego - czytamy w dzienniku.
Skandale w Kościele są i będą, bo od duchownych o wiele więcej się wymaga, a święcenia przed ludzkimi słabościami nie chronią. Problem leży gdzie indziej, w przedłużaniu niezdrowych sytuacji. To niczego nie ratuje, a naraża na szwank autorytet całego Kościoła. Uczciwe stawianie sprawy pomaga być bardziej wiarygodnym.
Można wyrażać tylko nadzieję, że w tym przypadku arcybiskupowi Gocłowskiemu nie zabraknie konsekwencji. Bo jak zauważył w liście do duchownych: "Nasze niewłaściwe zachowanie jest najgroźniejszą formą prześladowania Kościoła" - pisze Ewa Czaczkowska. (IAR)