Około godz. 9.00 (7.00 czasu warszawskiego) eksplodowały dwie bomby pułapki, jedna przed budynkiem władz miejskich Samarry, druga przed znajdującym się w pobliżu policyjnym punktem kontrolnym. Nieco później nastąpił trzeci atak bombowy - na amerykański konwój wojskowy, który kierował się w stronę pierwszych eksplozji.
O godz. 12.30 (10.30 czasu warszawskiego) eksplodował czwarty samochód pułapka, ustawiony przed posterunkiem policji. 10 policjantów zginęło a 5 zostało rannych. Budynek został poważnie uszkodzony.
Wśród ofiar śmiertelnych jest lokalny dowódca irackich sił szybkiego reagowania, brygadier Abdul Razzak al-Dżarmin.
Reuter podaje, że rebelianci zaatakowali ponadto trzy posterunki policji w Samarze, zabijając 4 funkcjonariuszy, raniąc 17 i uprowadzając 10.
Naoczni świadkowie mówią o chaosie w centrum miasta. Według ich relacji, żołnierze amerykańscy otworzyli tam ogień, trafiając niektóre samochody.
Reuter przypomina, że oddziały amerykańskie i irackie przypuściły na początku października szturm na Samarę w celu usunięcia rebeliantów z ulic miasta. Mimo to pozostają oni wciąż aktywni.