Potencjalnym klientom przedstawiał dane techniczne oferowanych pojazdów i ich zdjęcia. Po podpisaniu wstępnej umowy kupna-sprzedaży pobierał zadatek od 6 do 8 tysięcy złotych na poczet sprowadzenia samochodu zza granicy.
Oszust od początku nie miał jednak zamiaru, ani możliwości wywiązania się z podjętych zobowiązań. Pod koniec ubiegłego tygodnia zlikwidował firmę, znikając z pieniędzmi klientów.
Na razie policji udało się ustalić, że oszust wyłudził od czterech osób kilkadziesiąt tysięcy złotych, ale poszkodowanych może być znacznie więcej.