Pieniądze ginęły od kilku miesięcy – najpierw były to drobne kwoty, później zaczęły znikać nawet banknoty stuzłotowe. Pracownicy sądu zawiadomili policję i przygotowali zasadzkę na złodzieja. Banknoty posypali lumineksem, proszkiem widocznym tylko pod ultrafioletem, schowali w portfelach i zostawili w zamkniętych pokojach sądu.
Wkrótce okazało się, że pieniędzy nie ma. Wydało się jednak, kto je ukradł – pracownicę jednego z sekretariatów zdradziły świecące ręce i ubranie.
Kobieta z 20-letnim stażem w sądzie straci pracę i będzie odpowiadać za kradzież.