"Mamy zamiar złożyć protest w tej sprawie do naszych władz i chcemy do Pawliwki pojechać jeszcze raz" - powiedział PAP Jerzy Pietras, w czasie wojny żołnierz Armii Krajowej w Lubelskiem. Dodał, że "jest to kwestia pojednania i dla kombatantów jest to bardzo ważna sprawa".
Według relacji kombatantów, autokar w którym jechało 45 weteranów zaproszonych oficjalnie na uroczystości w Pawliwce, został 10 lipca przetrzymany na granicy przez ponad pięć godzin, a następnie zawrócony.
"To było poniżenie starych ludzi. Byli wśród nas żołnierze AK, Wojska Polskiego, Sybiracy, Dzieci Zamojszczyzny. Jechaliśmy na uroczystości z udziałem prezydentów Polski i Ukrainy, a nasz przejazd był organizowany przez Urząd ds. Kombatantów. Uważamy, że zostaliśmy skrzywdzeni" - dodał Pietras.
Według nieoficjalnych informacji PAP, ukraińskie służby nie zezwoliły na wjazd kombatantów, ponieważ ich pies sygnalizował ślady broni lub amunicji w autokarze. Starsi ludzie jechali autobusem należącym do Ministerstwa Obrony Narodowej, którym wcześniej wożono żołnierzy z bronią i amunicją na ćwiczenia strzeleckie.