Kobiety dyktatorów
Jakie kobiety kochały największych tyranów XX wieku?
One kochały mężczyzn-potworów - zdjęcia
Pośród największych tyranów XX wieku na próżno szukać mężczyzn w typie filmowych amantów. Mimo to każdy z nich cieszył się wielkim powodzeniem kobiet. Przedstawiamy galerię zdjęć poświęconych kobietom, które obdarzały ognistymi uczuciami najokrutniejszych dyktatorów.
Chociaż Stalin był niski, nosił się jak obdartus, jego twarz szpeciły blizny po ospie, a jedno z ramion miał krótsze od drugiego, to i tak uchodził za skutecznego podrywacza. Jego pierwszą wielką miłością była Jekaterina Swanidze, którą poznał jeszcze w czasach, gdy działał na Zakaukaziu. Żył wtedy zgodnie z leninowską dewizą "grab zagrabione", napadając na banki i konwoje, celem finansowania ruchu komunistycznego.
Kato, jak nazywano wybrankę Józefa, umarła na tyfus mając zaledwie 27 lat. Niektórzy sądzą, że gdyby nie przedwczesna śmierć małżonki, Stalin nigdy nie stałby się zimnokrwistym ludobójcą. "To było jedyne stworzenie zdolne zmiękczyć moje kamienne serce. Umarła, a razem z nią wszystkie ciepłe uczucia, jakie miałem dla ludzkich istot" - mówił nad jej grobem w 1907 roku, a chwilę po tym rzucił się na opuszczaną w dół trumnę.
Cytaty pochodzą z książki "Kobiety dyktatorów" Diane Durcet (wyd. Znak 2012).
(sol/wp.pl)
Strzeliła sobie w serce
Po śmierci Jekateriny Stalin miał już nigdy nie pokochać kobiety, ale po 10 latach znalazło się w jego życiu miejsce dla kolejnej partnerki. W 1919 roku 41-letni Stalin poślubił Nadieżdę Alliłujewą (na zdjęciu), zaraz po tym, gdy ta skończyła 18 lat. Czy łączyło ich prawdziwe uczucie? Ciężko powiedzieć. Niektórzy historycy twierdzą, że Stalin zgwałcił nastoletnią Nadię i został na tym przyłapany przez jej ojca, który zmusił ich do zawarcia małżeństwa. Faktem jest, że już pięć miesięcy po ślubie narodził się ich syn - Wasyl, którego Stalin nigdy nie darzył szczególnym uczuciem.
Niedługo po porodzie Stalin załatwił swojej żonie pracę w sekretariacie Lenina. Nadia była osobą, która ostrzegła męża o liście Lenina do Zjazdu partii, który miał na celu publiczne zdezawuowanie Stalina. Dzięki lojalności żony, po śmierci Lenina w 1924 roku, Stalin miał czas na odparcie ataku i ustawienie się w pozycji spadkobiercy i kontynuatora, a nie niechcianego dziedzica.
Związek pracoholika i brutala z egocentryczną i nadwrażliwą kobietą miał swój tragiczny koniec. Po bankiecie, na którym została upokorzona przez własnego męża, odebrała sobie życie. Rano odnalazła ją służba. Nadia leżała w kałuży krwi, strzeliła sobie w serce. Obok walała się polityczna broszura Martemiana Riutina, partyjnego przeciwnika Stalina. Ten jeden raz Nadia nie była lojalna.
Czytaj również o córce Stalina: Jej ojca czciły miliony. Ona przeżyła przez niego piekło
Lenin i małżeństwo we troje
"Patrząc na Krupską (na zdjęciu - przyp.), można przypuszczać, że Lenin nie lubi kobiet" - pisał rosyjski literat Ilja Erenburg. Nie wiedział, że Nadieżda cierpiała na rzadką chorobę Gravesa-Basedowa, która z czasem zaczęła się objawiać obrzękiem wokół oczu i problemami z wagą.
Rozpolitykowana para po raz pierwszy spotkała się na zebraniu młodych marksistów w 1894 roku w Sankt Petersburgu. Rok później on został zesłany na Syberię za spisek na życie cara Aleksandra III. Tam poślubił Nadię. Kilka lat spędzonych w Szuszenskoje było jedyną chwilą małżeńskiej radości w ich życiu. Po powrocie z zsyłki szybko przestali się sobą interesować. "Wieczorami nie wiedzieliśmy już, czym zabić wlokący się czas" - wspominała Nadieżda. Przenieśli się do Paryża, ale to nie uratowało ich uczucia.
Nadieżda zobojętniała do tego stopnia, że tolerowała w swoim otoczeniu Inessę, kochankę swojego męża. Zamiast naturalnej, wydawać by się mogło, wrogości, obie panie zaprzyjaźniły się i razem działały na rzecz emancypacji kobiet. Nadia, która ze względu na chorobę nigdy nie mogła urodzić, polubiła towarzystwo dzieci Inessy z poprzedniego związku. Lenin upewniał swoją żonę, że nigdy jej nie opuści i wraz z dwiema kobietami przez sześć lat żył w osobliwym związku, który można określić jako małżeństwo we troje. Gdy w 1920 umiera Inessa oboje z żoną opłakują zmarłą towarzyszkę.
Chciała umrzeć patrząc na fotografię Hitlera
Otrzymał więcej listów z miłosnymi wyznaniami niż Beatlesi, Mick Jagger i Maddonna razem wzięci. Jednak rozkochane Niemki rzadko otrzymywały odpowiedź. Jeśli już się doczekały, to nie mogły spodziewać się niczego ponad sztampowe podziękowania w oficjalnym tonie i to w dodatku pisane przez jego kancelarię. Mimo wybiórczych odpowiedzi i mało wylewnych kancelistów, Hitler otrzymywał tysiące listów miłosnych rocznie. "Rekordowo" zakochana wysłała dyktatorowi w sumie 250 stron korespondencji.
"(…) czasem chciałabym umrzeć wpatrzona w Pana fotografię, by już nigdy niczego innego nie oglądać oprócz Pana" - pisała baronowa Elsa Hagen von Klein i nie była jedyną kobietą, która szczególną atencją darzyła zdęcia Fuhrera. "Ciągle przeglądam Twoje fotografie i kładę je przed sobą, nim je ucałuję. Tak jest, mój kochany, mój najdroższy, mój dobry Adolfie, miłość jest szczera jak złoto" - pisała "droga i dobra Miele".
Komunia z rąk Mussoliniego
Włoski wódz był szczerze podziwiany przez swoje rodaczki, o czym może świadczyć ilość otrzymywanej korespondencji. W ciągu miesiąca dostawał nawet 40 tysięcy listów i w przeciwieństwie do Hitlera, niejednokrotnie w zamian dawał kobietom coś więcej niż chłodne podziękowania sporządzone przez biurokratów. Czuły na kobiece prośby, potrafił spełnić ich potrzeby. Kobieta prosząca o maszynę do szycia, mogła oczekiwać, że rzeczywiście ją otrzyma. Innym udawało się zdobyć upragnioną audiencję.
Nie oznacza to jednak, że był jedynie dobrym wujkiem. Potrafił rozkochać w sobie kobiety, doprowadzając je niemal do mistycznej ekstazy. Dowodem na to jest list Margherity V., która fantazjuje na temat komunii świętej przyjmowanej z "błogosławionych rąk" Mussoliniego. "(…) przyjąć Pana jednocześnie z Jezusem! Złożyć na języku, złożyć na piersi, na moim biednym sercu." - pisze rozentuzjazmowana kobieta. "Czytam w gazetach, że bardziej Pan lewituje, aniżeli żyje: wszystko poświęca Pan dla Włoch, nie jada Pan, nie pije, nie sypia. Zatem lewituję i ja: odkąd Pana ujrzałam, ja także nie jem, nie piję, nie śpię." - wyznaje inna.
Zdradzał ją - ona pozostała mu lojalna idąc na ścięcie
Yang Kaihui była pierwszą prawdziwą żoną Mao Zedonga, którą z własnej woli poślubił chiński lider. W wieku 14 lat rodzice zaaranżowali mu małżeństwo, jednak dorosły Mao wolał sam wybierać swoje partnerki. Mając 28 lat wziął za żonę osiem lat młodszą Yang Kaihui, która urodziła mu trójkę dzieci. Kobieta początkowo uważała młodego komunistę za zbyt nieokrzesanego, jednak z czasem zakochała się w nim bez pamięci. "Wyobraziłam sobie, że gdyby miał umrzeć (…) na pewno poszłabym w jego ślady i umarła razem z nim!" - pisała.
Mąż nie podzielał szczerego oddania swej małżonki. Podczas gdy Yang zostawała w domu, wychowując dzieci, w 1928 roku Mao znalazł za jej plecami kolejną miłość. Nawet zdrada, o której doskonale widziała Yang, nie pchnęła jej do nienawiści. Gdy w 1930 roku schwytał ją Kuomintang, wciąż miała szansę na przeżycie. Nacjonaliści chcieli, by publicznie potępiła działania męża, w zamian odzyskałaby wolność… O swej lojalności wobec Mao Yang Kaihui zapewniała nawet wtedy, gdy prowadzono ją na ścięcie.
Rozstał się z nią korespondencyjnie
He Zizhen była kolejną wybranką "Wielkiego Sternika". W przeciwieństwie do pierwszej żony, była żarliwą komunistką. Nosiła krótko przystrzyżone włosy i zgrzebne militarne stroje. Uczucie, które połączyło ją z Mao było jak rewolucja - burzliwe i niszczycielskie. Związek przypłaciła utratą równowagi psychicznej, której nie odzyskała do końca życia. Podczas Długiego Marszu) musiała oddać nowonarodzone dziecko zastępczej rodzinie - Mao był niewzruszony.
Niedługo potem została ciężko ranna w nalocie Kuomintangu - Mao wciąż był niewzruszony. Gdy się o tym dowiedział, nie chciał jej nawet zobaczyć. W 1937 roku myśli o porzuceniu Przewodniczącego. W pojedynkę udaje się do Związku Radzieckiego, gdzie leczy się z urazów odniesionych w nalocie. Tam z gazety dowiaduje się, że Mao ma nową żonę, niedługo po tym otrzymuje od niego list o niezwykle lakonicznej treści: "Teraz jesteśmy tylko dwojgiem towarzyszy". To oznacza koniec małżeństwa.
Pierwsza, która dotrzymała kroku przewodniczącemu
Jiang Qing to czwarta żona Mao, dla której on był trzecim mężem. Z wykształcenia aktorka. Jako jedyna z małżonek, w pełni przymykała oko na skoki w bok "Wielkiego Sternika", być może dlatego, że prócz bliskości Mao, ceniła sobie również władzę. Była czołową działaczką rewolucji kulturalnej, za którą po śmierci przewodniczącego i zmianie władz, została skazana na śmierć.
Chociaż od innych wymagała przestrzegania komunistycznych wartości, sama wiodła życie godne hollywoodzkiej burżujki. Miała do dyspozycji samoloty, które dostarczały jej wszelkich zachcianek, a ze względu na skołatane nerwy i potrzebę wypoczynku, nie tolerowała hałasów. Place budowy w okolicy jej rezydencji cofały się do epoki sprzed rewolucji przemysłowej - wszystkie prace wykonywano ręcznie. Swoim służącym kazała chodzić bez butów (ze względu na stukot obcasów) oraz płoszyć cykady i ptaki w parkach, w których przebywała. "Jest rzeczą normalną, że mój wypoczynek i przyjemności wymagają poświęcenia i wyrzeczeń innych ludzi" - mówiła.
Akt oskarżenia za działania z czasów rewolucji kulturalnej odczytywano przez trzy godziny. Jiang Qing zrobiła z transmitowanej przez stacje telewizyjne rozprawy sądowej swoje ostatnie aktorskie show. "Patrzcie na tego Wu Faxiana (innego oskarżonego - przyp.). Robi w gacie ze strachu. Podczas gdy ja, no, spójrzcie sami!"
Sąd skazał ją na karę śmierci, którą wkrótce zamieniono na dożywocie. Skróciła swoją karę, wieszając się 14 maja 1991 roku w szpitalu, gdzie trafiła po zdiagnozowaniu raka.
Czytaj więcej o Jiang Qing: Ta kobieta była jego psem - "jeśli kazał gryźć - gryzłam"
"Cesarzowa" - najważniejsza z 19 żon
Gdy spotkała swojego przyszłego męża, była tylko zwykłą uczennicą. Był 1964 rok, a Jean-Bedel - przyszły samozwańczy cesarz - pełnił funkcję naczelnego dowódcy armii. Przypadkowo natknął się na drodze na piętnastoletnią Catherine. Mając 43 lata, zachwycił się urodą nastolatki. "Była już wtedy bardzo piękna, wysoka, o bardzo ciemnej skórze" - wspominał. Ślub odbył się wbrew woli panny młodej. Zaraz po nim Catherine mogła zapomnieć o wszelkich swobodach. Musiała prosić męża o zgodę przy każdorazowym wyjściu.
Chociaż Catherine nigdy nie była jedyną kobietą w jego życiu (Bokassa miał 19 żon i co najmniej 54 dzieci), to była najważniejsza. Gdy w 1977 roku Bokassa koronował się na cesarza, wzorem Napoleona i Józefiny, nałożył diadem na głowę klęczącej Catherine. Pełna przepychu ceremonia kosztowała 20 milionów dolarów, co stanowiło 12% PKB państwa o powierzchni niemal dwa razy większej niż Polska, które posiadało jedynie 180 kilometrów asfaltowych dróg.
Bokassa nie cieszył się długo cesarską władzą. Ówczesny prezydent Francji Valery Giscard d'Estaing, który jeszcze kilka lat wcześniej uchodził za przyjaciela Bokassy, w 1979 roku został jego śmiertelnym wrogiem. Giscard miał nie tylko strącić Bokassę z tronu, ale także rozkochać w sobie Catherine. O ile w zamachu stanu rzeczywiście brali udział francuscy komandosi, to zdrada cesarzowej z francuskim prezydentem była najprawdopodobniej jedynie urojeniem ekscentrycznego dyktatora.
Czytaj więcej o Bokassie: W salonie trzymał porno, w kuchni ludzkie zwłoki
Chciała być naukowcem - inni pisali jej prace
Elena Ceausescu przyszła na świat jako biedna chłopka we wsi na Wołoszczyźnie. Przez lata ciągnęła się za nią opinia łatwej dziewczyny, pojawiały się nawet plotki o prostytucji, z której miała się utrzymywać przed poznaniem Nikolae. Spełnienie jej prawdziwych ambicji umożliwiło małżeństwo z rumuńskim dyktatorem. Elena za wszelką cenę pragnęła zaistnieć w środowisku naukowym.
Chociaż inni chemicy pisali dla niej wystąpienia, do których celowo przemycali swoje fantazje, to w świadomości Rumunów zaistniała jako wytworna pierwsza dama, inżynier, doktor i przewodnicząca Państwowej Rady Nauk i Technologii.
Elena nie zadowoliła się jedynie karierą naukową. Podpatrując podczas zagranicznych spotkań Izabelę Peron i Jiang Qing, nauczyła się jak funkcjonować w polityce na równi z mężem. Począwszy od lat 80. państwo Ceausescu stali się despotycznym duetem. Za dyktatorską władzę przyszło im zapłacić najwyższą cenę. Podczas przemian 1989 roku zostali skazani na karę śmierci. "Czyż nie byłam dla was jak matka? Strzelajcie, dzieci!" - miała krzyknąć na chwilę przed rozstrzelaniem przez pluton egzekucyjny.
Ile tytułów naukowych miała Elena Ceausescu? Kim była zakazana miłość Hitlera? Do kogo zalecał się Stalin, rzucając kulkami chleba? Dowiesz się z książki: "Kobiety dyktatorów" Diane Durcet (wyd. Znak 2012).
(sol/wp.pl)