O kogo chodzi? O urzędników Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej z Warszawy - dodaje gazeta i komentuje: "Teraz już wiemy, jaką ochroną środowiska zajmują się państwowi urzędnicy do tego powołani. Siedzą w eleganckim biurowcu i wymyślają normy zużycia energii. Opracowują plany oszczędnościowe, ale sami nawet nie myślą się do nich dostosować. Dla nich liczy się komfort". (PAP)
Źródło artykułu: 