Do karambolu doszło w niedzielę wieczorem w czasie potężnej śnieżycy, ograniczającej widoczność na trasie. Gdy w pewnym momencie część kierowców zaczęła zwalniać, jadące za nimi pojazdy nie zdążyły zmniejszyć prędkości, uderzając w poprzedzające je samochody. Doszło do gigantycznego karambolu.
Część samochodów stanęła w ogniu. Zdaniem policji, nikt nie ponosi winy za wypadek - zakrawa na cud także fakt, że mimo wyjątkowo groźnej sytuacji nikt nie zginął.
Źródło artykułu: 