Przypomnijmy, że za przystąpieniem do UE opowiedziało się aż 84 procent Węgrów, ale frekwencja była zaskakująco niska. Do urn posżło tylko 45 procent uprawinionych.
Dlatego węgierska frekwencja jest w Polsce najszerzej komentowana. Zwolennicy przystąpienia Polski do Unii głowią się co zrobić, by była co najmniej 50-cio procentowa.