- Nigdy w czasie rozmów, tutaj na ulicy, nie zdarzyło mi się, żeby ktoś pytał o moją orientację. Ludzi interesowały sprawy bezrobocia, funduszy unijnych, a nie moja orientacja - mówi Robert Biedroń. Poseł Twojego Ruchu został wybrany pierwszym w Polsce prezydentem miasta, który otwarcie deklaruje homoseksualizm.
Biedroń odpiera zarzuty, że jest w Słupsku politycznym "spadochroniarzem", bo nie pochodzi z tego miasta. - Ja naprawdę ciężko sobie na wszystko zapracowałem i mieszkańcy to docenili. To jest niesprawiedliwe, kiedy ktoś mówi o mnie, że mnie tu zrzucono. Nikt mnie tu nie zrzucił. To jest decyzja mieszkańców tego miasta i trzeba mieć do niej szacunek - mówi prezydent-elekt Słupska.
"Robert Biedroń jest autorem jednej z największych niespodzianek minionych wyborów. Gej i polityczny spadochroniarz bez trudu wszedł do drugiej tury walki o prezydenturę w Słupsku. Zdjął z tapety sprawy obyczajowe, unikał sprzeczek i wykazał się niemałym politycznym sprytem. I zapunktował" - pisze "Wprost".
Jak przypomina tygodnik, Słupsk to od niepamiętnych czasów SLD-owski bastion, który do tej pory trzymany był w rękach Macieja Kobylińskiego, działacza PZPR a potem SLD. Jednak w ostatnich latach nie działo się tam najlepiej - miasto należy do najbardziej zadłużonych w Polsce, przez co ma problemy z pozyskiwanie funduszy unijnych. Młodzi nie widzą przed sobą przyszłości i uciekają za granicę albo do Trójmiasta. Na każdym kroku jest za to hipermarket, nawet w centralnym punkcie Starówki.
W takie realia wkroczył Robert Biedroń ze swoją kampanią. Przed wyborami próbował nawiązać współpracę z Leszkiem Millerem, jednak lider SLD uważał, że Sojusz jest mocny i nie potrzebuje współpracy z Biedroniem. Jak się okazało, temu ostatniemu wyszło to na dobre.
Jak pisze "Wprost", Biedroń trafnie ocenił, że w tej kampanii szyldy partyjne będą tylko przeszkodą. Nie zawiesił nigdzie logo Twojego Ruchu, a Janusza Palikota poprosił, by nie pojawiał się w Słupsku, bo mu tylko swoją obecnością zaszkodzi. Eksperyment wyszedł nieźle i dzięki kampanii za zaledwie 14 tys. zł Biedroń znalazł się w drugiej turze z ponad 20 proc. głosów.
Znany z kontrowersyjnych wypowiedzi Biedroń tym razem w kampanii nie wyciągał na pierwszy plan spraw obyczajowych. Postawił na energię odnawialną, tańszy prąd, pieniądze z Unii na inwestycje, ależ żadnych tęcz czy ataków na Kościół. Dzięki temu nie poszedł na dano z tonącym Palikotem. Wręcz przeciwnie - jego akcje szybują w górę - kwituje "Wprost".
WIDEOZobacz też: Miażdżąca przewaga. Robert Biedroń wygrał w Słupsku
Źródło: Wprost, WP.PL