Inwazja w Normandii
6 czerwca 1944 roku odbyła się największa operacja morsko-desantowa w dziejach świata
To największa inwazja w dziejach świata - zdjęcia
Dokładnie 68 lat temu, 6 czerwca 1944 roku, na plażach Normandii miała miejsce największa operacja morsko-desantowa w dziejach świata. Dzień rozpoczęcia lądowania na plażach okupowanej Francji opatrzono kryptonimem D-Day ("Dzień D") - była to jedynie pierwsza faza zakrojonej na szeroką skalę Operacji Overlord, której celem było utworzenie tzw. drugiego frontu walki z nazistowskimi Niemcami w zachodniej Europie.
Już od 1942 roku Józef Stalin wywierał presję na przywódców aliantów, by odciążyli wykrwawione armie Związku Radzieckiego zmuszając III Rzeszę do walki na dwóch frontach. Jednak trudność i rozmach takiego przedsięwzięcia, wymagającego długich i żmudnych przygotowań, spowodował, że operację można było bezpiecznie przeprowadzić dopiero w połowie 1944 roku.
Na zdjęciu: żołnierze amerykańscy lądują na plaży Omaha, jednym z pięciu rejonów inwazji w Normandii. (wp.pl/tbe)
Długie przygotowania
Operacja wymagała bezprecedensowego wysiłku logistycznego. Od kwietnia 1942 roku do Wielkiej Brytanii przerzucono z USA 1,5 mln żołnierzy oraz dziesiątki tysięcy ton sprzętu, żywności i innych zapasów potrzebnych do prowadzenia wojny.
Jednocześnie aliancki wywiad rozpoczął zakrojoną na szeroką skalę akcję dezinformacyjną, która miała wprowadzić wroga w błąd co do prawdziwej lokalizacji inwazji. Dzięki szeregowi podjętych działań, strona niemiecka łącznie z Hitlerem do końca wierzyła, że lądowanie nastąpi w rejonie Pas-de-Calais, gdzie kanał La Manche był najwęższy.
Na zdjęciu: jeden z brytyjskich portów w czasie przygotowań do inwazji.
Potężne siły inwazyjne
Do przeprowadzenia operacji zgromadzono gigantyczne siły - w sumie prawie 17 tys. samolotów, kilka tysięcy okrętów, a łączne siły ekspedycyjne liczyły prawie 3 mln żołnierzy, nie wspominając o ogromnej ilości czołgów, artylerii, samochodów i innego sprzętu.
Początkowo lądowanie miało się odbyć 5 czerwca, ale z powodu utrzymującej się złej pogody przesunięto je o jeden dzień. W nocy, żeby zabezpieczyć flanki wojsk inwazyjnych, w rejonie operacji zrzucono trzy dywizje powietrznodesantowe (dwie amerykańskie i jedną brytyjską). Trzon uderzenia stanowiło siedem dywizji, które lądowały na pięciu plażach opatrzonych kryptonimami: Utah, Omaha (Amerykanie), Gold, Sword (Brytyjczycy) i Juno (Kanadyjczycy). W sumie pierwszego dnia przez kanał La Manche przerzucono prawie 160 tys. żołnierzy.
Na zdjęciu: wojska inwazyjne już po opanowaniu plaży Omaha.
Panowanie na morzu i w powietrzu
Do przeprowadzenia tak potężnej inwazji zgromadzono największą flotę w dziejach, która łącznie z łodziami desantowani liczyła prawie 7 tys. jednostek. Lądowanie poprzedzono silnym bombardowaniem północnego wybrzeża Francji, Belgii i Holandii, w którym udział wzięło ponad 10 tys. samolotów.
Na zdjęciu: flota inwazyjna na wodach kanału La Manche.
Przygotowanie ogniowe
Przed samą inwazją rozległy się potężne działa okrętów wojennych, których ostrzał miał zmiękczyć niemieckie linie obronne i wspomóc lądujących na plażach alianckich żołnierzy.
Na zdjęciu: USS Nevada wspiera ogniem artyleryjskim oddziały desantowe lądujące na plaży Utah.
Lądowanie na plażach
Najkrwawsze walki rozegrały się na plaży Omaha - najlepiej ufortyfikowanym i najsilniej bronionym rejonem Normandii. Łącznie straty amerykańskie wyniosły tutaj przeszło trzy tysiące zabitych i rannych. Na pozostałych plażach walki nie były aż tak zacięte, a alianckie siły albo nie napotykały silniejszego oporu albo stosunkowo szybko przełamywały linie obronne wroga.
Na zdjęciu: zdjęcie lotnicze plaży Omaha w czasie lądowania żołnierzy amerykańskich.
Sukces sił sprzymierzonych
Ostatecznie pierwsza faza lądowania zakończyła się sukcesem, udało się utworzyć przyczółki, z których miało wyjść alianckie uderzenie. Mimo prób kontrataków przez stronę niemiecką w następnych dniach, siłom sprzymierzonym udało się umocnić własne pozycje.
Na zdjęciu: brytyjscy żołnierze na plaży Sword.
Trudności logistyczne
Tymczasem u wybrzeży Normandii pojawiły się wcześniej przygotowane dwa sztuczne porty, z których jeden został zniszczony przez silne sztormy. Przez drugi przechodziło 9 tys. ton zaopatrzenia dziennie i był to główne źródło dostaw do czasu opanowania portu w Cherbourgu.
Do 11 czerwca za pośrednictwem sztucznego portu oraz bezpośrednio na plażach Normandii wylądowało ponad 320 tys. żołnierzy, prawie 55 tys. pojazdów i 104 tys. ton zaopatrzenia.
Na zdjęciu: transport ludzi i sprzętu przez kanał La Manche.
Rozmach operacji
Ogółem straty sił alianckich na plażach Normandii wyniosły około 10-12 tys. zabitych i rannych. Niemieckie szacuje się na 4-9 tys. ludzi. Ponadto alianci utracili podczas inwazji 127 samolotów, 24 okręty wojenne i 35 innych jednostek, 120 kolejnych zostało uszkodzonych.
Na zdjęciu: kanadyjscy żołnierze na plaży Juno
Bitwa o Normandię
Lądowanie na plażach okupowanej Francji było jedynie preludium do zaciętych walk nazywanych bitwą o Normandię. Chwalebną kartę w tych zmaganiach zapisała polska 1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka, która odegrała znaczącą rolę w przełomowej bitwie pod Falaise w sierpniu 1944 roku - rozbito w niej poważną część sił niemieckich, co pozwoliło na wyzwolenie Paryża i wypchnięcie hitlerowskich wojsk poza linię Sekwany.
Na zdjęciu: amerykańscy żołnierze lądujący na plaży Omaha.
(wp.pl/tbe)