"Nie zamierzamy prowadzić badań nad tym, jak produkować pewne typy filmów - naszym priorytetem jest ochrona integralności naszych produktów", powiedział Glickman.
Na razie zdefiniowano pięć podstawowych obszarów działalności MovieLabs:
- metody zagłuszania pracy kamer cyfrowych w kinach oraz ochrony wyświetlanych tam filmów przed nagrywaniem w ten sposób ( np. za pomocą umieszczanych w filmach migoczących klatek obrazu, niewidocznych dla ludzkiego oka, ale zniekształcających nagranie wideo ),
- technologie zarządzania sieciami, wykrywające i blokujące podejrzany ruch w sieciach uniwersyteckich i korporacyjnych,
- narzędzia analizy ruchu w sieci, wykrywające nielegalną wymianę plików za pomocą protokołów P2P,
- sposoby zapobiegania włamaniom do domowych sieci cyfrowych, co mogłoby umożliwić włamywaczowi wysłanie z takiej niechronionej sieci materiału wideo do wielu odbiorników bez opłaty,
- metody kojarzenia nadawców i odbiorców filmów wysyłanych przez Internet z konkretną lokalizacją geograficzno-administracyjną oraz monitoring dystrybucji filmów i zapobieganie naruszaniu umów licencyjnych.
James N. Gianopulos, przedstawiciel kierownictwa studia 20th Century Fox, jednego z biorących udział w przedsięwzięciu, uważa, że inicjatywa MovieLabs znakomicie wypełni lukę w badaniach nad ochroną materiałów chronionych, której nie zagospodarowały firmy z Krzemowej Doliny.
Studia współpracowały ze sobą już wcześniej - mowa tu m.in. o Digital Cinema Initiative, którą stworzono w 2002 r. celem utworzenia jednolitych specyfikacji dla technologii dystrybucji materiałów wideo. Była to inicjatywa wytwórni Disney, 20 Century Fox, MGM, Paramount, Sony Pictures Entertainment, Universal i Warner Bros.