WAŻNE
TERAZ

Prokuratura potwierdza. Sprawca wypadku usłyszał zarzuty

Grobowa afera

- Nie wiem, kogo pochowałam kilka dni temu! - oburza się Ludwika Pliszka spod Wrocławia. - Bo to nie był mój ojciec!

Dziesiątego marca zakład pogrzebowy „Cheops” z Głubczyc ekshumował na cmentarzu w Równem zwłoki jej ojca, Józefa Komarnickiego. Tymczasem wczoraj w starej mogile odkryto niemal kompletny szkielet, choć po ekshumacji nie powinien się tam znajdować.

- Jak tak można oszukać człowieka? Dać coś w worku i wmówić, że są to szczątki najbliższej osoby? - załamuje ręce pani Ludwika.

Ojciec kobiety na nekropolii w Równem w powiecie głubczyckim został pochowany w 1961 roku. Rodzina wykupiła kwaterę na wówczas nowym cmentarzu i właśnie tam złożono ciało Józefa Komarnickiego.

- Od lat 50. mieszkałam jednak w Namysłowie, gdzie spoczywa większość moich bliskich. Jesienią ubiegłego roku zadecydowałam z siostrą o przeniesieniu szczątków ojca na cmentarz do Namysłowa - wyjaśnia kobieta.

Ludwika Pliszka zgłosiła się do Zakładu Usług Pogrzebowych „Cheops” w Głubczycach. Z jego właścicielem Ryszardem Wojciechowskim ustaliła datę ekshumacji ojca. Pracownicy „Cheopsa” na cmentarzu w Równem pojawili się w środę tydzień temu. Jak twierdzą, z mogiły wyciągnęli wszystkie szczątki. Całość włożono do worka i przetransportowano do siedziby zakładu.

- Było tego całkiem sporo - twierdzi Czesław Perz, pracownik „Cheopsa”. - Szczątki nie zmieściły się do tradycyjnej trumienki ekshumacyjnej, musieliśmy wziąć nieco większą...

W takim stanie prochy zostały wydane pani Ludwice w ostatni piątek. Tego samego dnia kobieta przewiozła je na cmentarz do Namysłowa, gdzie zaplanowano pogrzeb. Tam chciała otworzyć trumnę, ale grabarze zgodzili się jedynie uchylić wieko.

- Zauważyłam tylko biały worek foliowy, ale nie wiem, co było wewnątrz - mówi Ludwika Pliszka. - Od tamtej pory sprawa nie dawała mi spokoju, miałam jakieś złe przeczucie, nie potrafię tego nawet wytłumaczyć. Cały weekend nie zmrużyłam oka, miałam problemy z jedzeniem. Byłam bardzo niespokojna, a teraz ledwo trzymam się na nogach. O swoich obawach nie mówiłam bliskim, nie chciałam ich martwić. Cały czas zastanawiałam się jednak, czy rzeczywiście pochowałam swojego ojca. W ciągu ostatnich dni przeżyłam prawdziwy koszmar...

Kobieta postanowiła sprawdzić rzetelność pracowników „Cheopsa”. Wynajęła inny zakład pogrzebowy, który miał skontrolować, czy w starej mogile nie ma szczątków jej ojca. Wczoraj po raz drugi w ciągu ostatniego tygodnia rozkopano miejsce pochówku Józefa Komarnickiego.

- Na głębokości półtora metra nasi ludzie natrafili na niemal kompletny szkielet - informuje Roman Hauptman z Zakładu Usług Pogrzebowych „Szymczyk-Hauptman”. - Miejsce to na pewno nie było ruszane i nikt przed nami nie dotarł do tych szczątków.

Grabarze wezwali na miejsce ekshumacji policję. Funkcjonariusze obejrzeli mogiłę, wykonali zdjęcia, rozmawiali z Ludwiką Pliszką. - Śledztwo trwa, ale na razie jest zbyt wcześnie, by mówić o jakichkolwiek szczegółach - zaznacza Czesław Gil, naczelnik sekcji kryminalnej Komendy Powiatowej Policji w Głubczycach.

- Wszystko przebiegało bez większych komplikacji, rodzinie zmarłego wydaliśmy szczątki wykopane z mogiły - mówi tymczasem Ryszard Wojciechowski z zakładu „Cheops”, pytany o sprawę zleconą przez Ludwikę Pliszkę.

Dopiero po tych słowach Wojciechowski dowiedział się od naszego dziennikarza o powtórnej ekshumacji i odnalezionych szczątkach. Zdjęcie wykonane przez fotoreportera bardzo go zaskoczyło.

- To mi się po prostu nie mieści w głowie! - stwierdził, oglądając fotografie wykonane kilka godzin wcześniej na cmentarzu w Równem. - Na miejscu byli moi pracownicy. Mówili, że wykopali wszystkie szczątki. Pracują u mnie już dość długo i miałem do nich zaufanie. Osobiście nie sprawdzałem, co znajduje się w wydawanej trumience. Jeśli okaże się, że zawinili moi ludzie, to bezwzględnie zostaną ukarani. Pani Pliszce natomiast należą się od nas przeprosiny i oczywiście zwrot wszystkich poniesionych kosztów.

Zarówno rodzina Józefa Komarnickiego jak i właściciel „Cheopsa” zastanawiają się teraz, co znajdowało się w trumnie pochowanej w Namysłowie. Na to pytanie odpowie ekshumacja, która ma zostać przeprowadzona na tamtejszym cmentarzu w najbliższych dniach.

Rafał Baran

Wybrane dla Ciebie
"Posiadamy relacje". Prokuratura o świadkach wypadku Litewki
"Posiadamy relacje". Prokuratura o świadkach wypadku Litewki
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Śmierć posła Litewki. Wiadomo więcej o kierowcy
Prokuratura ws. śmierci posła Litewki
Prokuratura ws. śmierci posła Litewki
Głośny wywiad Donalda Tuska. Biały Dom odpowiada Wirtualnej Polsce
Głośny wywiad Donalda Tuska. Biały Dom odpowiada Wirtualnej Polsce
Poparcie dla Putina spada. Jest najniższe od wybuchu wojny
Poparcie dla Putina spada. Jest najniższe od wybuchu wojny
Śmiertelnie potrącił posła. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Śmiertelnie potrącił posła. Kierowca doprowadzony do prokuratury
Lewica odwołuje świętowanie 1 maja. Wszystko przez śmierć Litewki
Lewica odwołuje świętowanie 1 maja. Wszystko przez śmierć Litewki
"Sprawdzam". Oficjalnie wzywa wszystkich sędziów TK do Sejmu
"Sprawdzam". Oficjalnie wzywa wszystkich sędziów TK do Sejmu
Pięć miesięcy po zabójstwie 11-letniej Danusi. Odkrycie rodziców
Pięć miesięcy po zabójstwie 11-letniej Danusi. Odkrycie rodziców
To już oficjalne. Zastąpi Cenckiewicza
To już oficjalne. Zastąpi Cenckiewicza
Polska i kraje bałtyckie jednoczą siły. Chcą więcej unijnych funduszy
Polska i kraje bałtyckie jednoczą siły. Chcą więcej unijnych funduszy
Ludzkie szczątki przy stawie. Są ustalenia prokuratury
Ludzkie szczątki przy stawie. Są ustalenia prokuratury