Gorączka szkolnych zakupów
Już jutro dzieci czeka rozpoczęcie roku szkolnego. Rodziców ogarnęła gorączka zakupów.
Od kilku dni centra handlowe przeżywają oblężenie. Kupno tylko niezbędnych przyborów i podręczników dla pierwszoklasisty to wydatek przynajmniej 250-300 zł. Wydatki mogą znacznie wzrosnąć, jeśli rodzice będą chcieli sprawić swoim pociechom modne i markowe produkty.
Niektóre szkoły, aby ułatwić rodzicom skompletowanie wymaganych przyborów, przekazują wcześniej listę rzeczy, w które należy zaopatrzyć dziecko. Tłok w sklepach i księgarniach nie skończy się jednak we wrzećniu. W większości placówek dopiero po rozpoczęciu roku szkolnego nauczyciele poinformują, jakie podręczniki będą potrzebne. Przyzwoity plecak czy tornister z kilkoma komorami można kupić już za 40 zł, ale są też na rynku takie za 150 złotych.
Pani Mariola wylicza, co na początek musiała kupić córce idącej w tym roku do pierwszej klasy szkoły podstawowej: komplet podręczników za 140 zł, 10 zeszytów 16-kartkowych (każdy po złotówce), piórnik za 10 zł, kapcie plus worek - 20 zł, okładki na podręczniki i zeszyty - 20 zł. Do tego trzeba doliczyć kredki, nożyczki, kleje, gumki, ołówki, długopisy i kasety do angielskiego (nieobowiązkowe).
- Szacuję, że łącznie wydałam ok. 300 zł - mówi mama siedmioletniej Kingi. Niektóre placówki próbują wziąć na siebie część zakupów. W prywatnej szkole Przymierza Rodzin na pierwszoklasistów czekają komplety podręczników wraz zeszytami. Rodzice mają miesiąc na rozliczenie się ze szkołą.