W pozwie zamieszczona jest też sugestia, że "firma wiedziała, lub powinna wiedzieć, że przepisy prawa autorskiego wymagają od firmy uzyskania autoryzacji od posiadaczy praw, aby móc zgodnie z obowiązującymi przepisami reprodukować cyfrowe kopie dóbr w celach komercyjnych. Mimo to, Google świadomie kopiuje dzieła do postaci cyfrowej".
Co na to Google? Firma przekonuje, że szanuje prawa autorskie oraz żałuje, że The Author's Guild wybrała sądową drogę rozstrzygnięcia sprawy i zablokowania programu firmy, który "umożliwia globalne rozpowszechnianie książek". Program, o którym mowa, został ogłoszony w grudniu zeszłego roku - Google skanuje i indeksuje książki znajdujące się w nowojorskiej bibliotece publicznej oraz w bibliotekach uczelni w Harvardzie, Stanford, Michigan i Oxfordzie ( przy czym uniwersytety Harvard i Stanford zgodziły się na udostępnienie firmie wszystkich swoich zbiorów bibliotecznych ).
Google zapewnia, że każdy autor, który uzna, że jego prawa są naruszane, może wycofać swoje dzieła z programu. Ponadto dostęp do zbiorów w postaci cyfrowej jest ograniczony do informacji bibliograficznej oraz pewnego, zwykle krótkiego fragmentu tekstu, a użytkownicy będą zachęcani do zakupu książek w klasycznej, papierowej formie.
Zapraszamy do lektury tekstu "Google - twój przyjaciel czy wróg?" - http://www.pcworld.pl/news/82831.html, w którym przybliżamy historię i metody działania firmy Google.