Samolot Qatar Airways, lecący z Kataru do Londynu, wylądował w Damaszku, kiedy "europejska pasażerka" oświadczyła, że na pokładzie jest bomba - powiedział telewizji Al-Dżazira ambasador Kataru w Syrii Abdullah al-Hamar. W Damaszku maszynę natychmiast przeszukali eksperci syryjskich służb specjalnych, ale niczego nie znaleźli.
Pasażerka, która mówiła o bombie, jest Hiszpanką. Strona syryjska podejrzewa, że coś jest nie w porządku ze stanem psychicznym tej kobiety.
Inna maszyna Qatar Airways, lecąca do Dauhy (stolicy Kataru), wystartowała z Kairu ze znacznym opóźnieniem; na pokładzie znaleziono papierową chusteczkę, na której ktoś napisał: "Bin Laden (...) ten samolot eksploduje podczas startu". Eksperci przeszukali samolot, ale niczego nie znaleźli.
Do incydentów doszło w okresie wzmożonego napięcia nad Zatoką Perską, gdzie Amerykanie i Brytyjczycy koncentrują siły na wojnę z Irakiem. Operacje przeciwko Irakowi mają być wyprowadzane także z Kataru; stacjonujące tam bombowce F-117A Stealth (trudno wykrywalne przez radar) prawdopodobnie będą jednymi z pierwszych, które zaatakują Irak. (iza)