Dramat polskiej turystki

41-letnia Polka zasłabła podczas wycieczki w Tatrach słowackich. Niestety, towarzyszący jej znajomi nie mieli jak wezwać pomocy. W Dolinie Raczkowej nie działają bowiem telefony komórkowe. Dopiero u wyloty doliny udało się o całej sytuacji zaalarmować TOPR. Kobietę przetransportowano do szpitala w Liptowskim Mikulaszu - pisze "Gazeta Krakowska".

41-letnia kobieta wybrała się z dwójką swoich znajomych do Doliny Raczkowej w Tatrach słowackich. Po pewnym czasie zaczęła się coraz gorzej czuć, aż w końcu zasłabła. Wtedy towarzyszące jej osoby postanowiły wezwać pomoc. Niestety, jak się okazało, żaden z telefonów komórkowych nie miał zasięgu. Wtedy zdecydowali się zostawić chorą w dolinie i dojść do miejsca skąd można by wezwać pomoc.

- Gdy turystka zasłabła, jej koleżanka ruszyła dnem doliny szukając zasięgu - relacjonuje Roman Szadkowski ratownik TOPR. - Gdy tylko pojawił się zasięg, kobieta zadzwoniła do nas, a my natychmiast powiadomiliśmy słowackich kolegów - Horską Zachranną Służbę. W niektórych mediach pojawiła się informacja, że znajomi po prostu zostawili kobietę na szlaku ponieważ z powodu przemęczenia szła wolniej od nich. - Z posiadanych przez TOPR informacji wynika, że było inaczej - zaznacza Roman Szadkowski. - Oni po prostu szukali miejsca skąd mogliby zadzwonić po pomoc. W górach tak jest, że czasem trzeba trochę odejść zanim "złapie się" zasięg. Jeśliby się siedziało przy poszkodowanym zamiast szukać możliwości wezwania pomocy, to w końcu nasz podopieczny może umrzeć.

Wezwana na pomoc Horska Służba stwierdziła, że kobieta doznała wylewu krwi do mózgu i przetransportowała ją najpierw na noszach, a potem karetką do szpitala w Liptowskim Mikulaszu. Na razie nie wiadomo czy Polka była ubezpieczona od ponoszenia kosztów akcji ratunkowych na Słowacji. Horska Służba jeszcze nie wyceniła nocnej akcji, ale nieoficjalnie wiadomo, że Polkę może to kosztować ponad 5 tysięcy złotych. Szczęście w nieszczęściu, że w akcji nie brał udziału śmigłowiec, którego godzinę lotu Słowacy wyceniają na 2 tysiące euro.
(BOL)

Źródło artykułu: WP Wiadomości
Wybrane dla Ciebie
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
"Nadal nie wierzę". Poruszające wpisy bliskich Łukasza Litewki
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Poranek Wirtualnej Polski. Prof. Marcin Wiącek gościem programu
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Było tuż przed północą. Kaczyński wrzucił zdjęcie z tajnego spotkania
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Co doprowadziło do tragedii? Nowe ustalenia po ataku niedźwiedzia
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Polnord i ugoda z Warszawą. Prokuratura czeka na dokumenty
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
Ogłosili remont drogi. Kilkanaście godzin później zginął tam poseł
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
To tam ukrywa się prezes Zondacrypto. Media namierzyły Krala
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż
Jak Polacy oceniają Włodzimierza Czarzastego? Nowy sondaż
Maksymalne ceny paliw w piątek. Stawki wzrosły
Maksymalne ceny paliw w piątek. Stawki wzrosły
Działo się w nocy. Trump liczy na udział Putina w G20
Działo się w nocy. Trump liczy na udział Putina w G20
Amerykański żołnierz obstawił upadek Maduro. Wykorzystał tajną wiedzę
Amerykański żołnierz obstawił upadek Maduro. Wykorzystał tajną wiedzę
Zdecydowany krok Turcji. Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci
Zdecydowany krok Turcji. Zakaz mediów społecznościowych dla dzieci