Oczywiście ostatecznym sędzią w tej sprawie będą inspektorzy kontroli skarbowej, którzy dostają procent od tego, co ściągną podatnikom. Nietrudno się domyślić, na czyją korzyść będą interpretować legislacyjne niechlujstwo - stwierdza publicysta. Ministerstwo argumentuje, że chodzi o ukrócenie nadużyć w wykorzystywaniu zwolnień i ulg podatkowych. Ale tak naprawdę wiadomo, że chodzi o zapełnienie pustki w zbyt rozrzutnym rządowym skarbczyku - wytyka Holzer.
Komentatorowi "GW" przypomina to historię o słynnym bohaterze międzywojennych anegdot, przyjacielu poetów i gawędziarzu Franzu Fiszerze. Mawiał on: "Nie będzie w Polsce dobrze, dopóki milion złodziei nie znajdzie się za kratkami". "A co, jeśli się nie znajdzie tylu?" - pytali słuchacze. "Nie szkodzi" - uspokajał Franz Fiszer. "Dobierze się z uczciwych".