Luz Enidia Tores poczuła bóle rano. Szybko wyszła z mężem, aby taksówką pojechać do kliniki, jednak nie znaleźli taksówki i poszli do metra.
Gdy dojechali do stacji metra "Karaiby", poród się rozpoczął. Zorientowawszy się w sytuacji policjanci ogłosili przez megafon, że potrzebny jest lekarz. Jadący metrem w przeciwnym kierunku lekarz pediatra usłyszał apel, wysiadł i zdążył pomóc wydostać się na świat małemu Juanowi Estebanowi. Potem powiedział, że właściwie przez przypadek podróżował tego dnia metrem, gdyż zazwyczaj do pracy jeździ samochodem.
Noworodek - jak podają sobotnie media - otrzymał od władz metra wielką torbę zabawek i darmowy bilet na ten środek lokomocji do końca życia.