Czerwoni Khmerzy przed sądem
Odpowiedzą za zbrodnie 30 lat po upadku reżimu
Mają na sumieniu prawie 2 mln ludzi - zobacz ich twarze
Gdy rządzili krajem, zginęły prawie dwa miliony ludzi. Ich eksperyment ze stworzeniem idealnego społeczeństwa zakończył się jedną z największych potworności, jakie widziała historia. By zbudować nowe, musieli zburzyć stare. Ale szybko okazało się, że ich dziełem będzie jedynie zniszczenie. Między 1975 a 1979 rokiem z powodu głodu, chorób, wycieńczenia, tortur i egzekucji życie straciła jedna czwarta mieszkańców ówczesnej Kambodży.
Ci, którzy do tego doprowadzili, właśnie stanęli przed sądem.
(mp)
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Pierwszą decyzją Czerwonych Khmerów i ich przywódcy Pol Pota była ewakuacją stolicy Kambodży, Phnom Phen, a po niej - wszystkich miast. Dlaczego? Bo miasta to "pasożyty". Mieszczuchy miały teraz pracować na roli. Ich życie nadzorowali młodzi wieśniacy, najczęściej analfabeci. Inteligencja? Do odstrzału.
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Choć dawni mieszkańcy miast (i ta część inteligencji, której udało się przeżyć) pracowali niewolniczo na ryżowiskach, kraj szybko zaczął przymierać głodem. Chorych nie miał kto leczyć, bo lekarzy również zamieniono w "rolników". Lekarstw za co kupić - pieniądz, kapitalistyczny symbol, wycofano. A tych, którzy odważyli się powiedzieć złe słowo na Angkar (Organizację), wysyłano do katowni, z których nigdy już nie wracali.
Na zdjęciu: czaszki na Polach Śmierci niedaleko Phnom Penh stały się symbolem ofiar reżimu.
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Za koszmarnym eksperymentem na żywym ciele całego kraju stał Pol Pot i jego świta. Choć jego prawdziwe imię brzmiało Saloth Sar, po przejęciu władzy został Bratem Numer Jeden. Numerem dwa określano Nuon Chea, głównego ideologa ruchu (na zdjęciu). Jednak ich prawdziwi krewni nie mogli liczyć łaskę Czerwonych Khmerów: rodzony brat Pol Pota przeżył, bo ukrył swoją tożsamość.
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Na ławie oskarżonych zasiada też Ieng Sary (na zdjęciu) - dawny szef dyplomacji i przyjaciel Pol Pota. Razem studiowali we Francji, gdzie przyszły lider Czerwonych Khmerów bardziej zachłysnął się ideami rewolucji niż wykładami na uczelni, której nie ukończył. Po powrocie uczył się partyzantki w dżungli. I to prawdopodobnie tam Saloth Sar stał się Pol Potem.
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Żona Ieng Sary’ego, Ieng Thirith (na zdjęciu), to była minister spraw społecznych i szwagierka Pol Pota. Okazała się też bardziej wyrachowana niż jej młodsza siostra Khieu Ponnary, która nie wytrzymała okrucieństw męża i postradała zmysły.
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Gdy Pol Pot uczył się jako nastolatek w prestiżowym kolegium w Kompong Cham, poznał przyszłego prezydenta Demokratycznej Kampuczei (jak wówczas nazywano Kambodżę) Khieu Samphana (na zdjęciu). Dziś oskarżanego, tak jak reszta liderów Czerwonych Khmerów, o ludobójstwo, zbrodnie przeciwko ludzkości i zbrodnie wojenne.
Khieu Samphan, doktor ekonomii na Sorbonie, był w Polsce w 1973 roku. Po całym dniu zwiedzania, gdy był w restauracji, zwrócił uwagę na studentów, którzy siedzieli kilka stolików dalej i śmiali się głośno. - Jedne pasożyty obsługują drugich. Ja bym ich powystrzelał - powiedział wówczas gość z Kambodży do polskiego dyplomaty, który mu towarzyszył.
Oblicza niezwykłego okrucieństwa
Kiedyś uważano ich za przyszłość Kambodży, wysłano na naukę do Francji (jedynie Nuon Chea nie studiował w Paryżu) w nadziei, że staną się siła napędową kraju. Stali się siłą, która cofnęła go o całe stulecia, miasta przeobraziła w pustkowia, zniszczyła rodziny, wybiła własny naród.
Pol Pot nigdy nie został osądzony za swoje zbrodnie. Zmarł w 1998 roku. Ale jego towarzysze, po 30 latach od upadku reżimu, staną przed ONZ-owskim trybunałem do spraw zbrodni wojennych w Kambodży.
(mp)