27-letni Ben Maloney zaginął w buszu na Tasmanii. Poszukiwano go przez miesiąc, jednak bez rezultatów. Turystę uznano za martwego i odwołano akcję ratowniczą - gdy nagle w minioną sobotę zaginiony odnalazł się. Przez miesiąc żywił się tylko grzybami. Mówi, że przeżył tylko dzięki temu, że modlił się przez cały czas o ocalenie.
W wywiadzie dla komercyjnej telewizji Maloney twierdzi, że pieniądze go nie interesują - jednak za prawo wyłączności do relacji ze swej historii wziął 5 tys. dolarów. Pieniądze te zamierza przeznaczyć na badania związków między religią a matematyką.
Maloney jednocześnie odmówił kategorycznie zwrotu części kosztów akcji ratowniczej, nie interesuje go, kto za to płacił. Akcja poszukiwawcza z udziałem helikoptera kosztowała 25 tys. dolarów. (aka)