"Pracowaliśmy przy pompie, kiedy kolega zauważył, że jakiś dwóch mężczyzn pobiegło do zapasowych kanistrów z ropą. Chwycili je i zaczęli uciekać" - opowiedział jeden ze strażaków. Polacy ruszyli w pogoń za złodziejami, którzy po przebiegnięciu kilkuset metrów porzucili kanistry i uciekli.
To pierwszy taki incydent podczas pracy polskiej ekipy. Oburzeni i zdenerwowani są mieszkańcy Terezina, gdzie pracuje blisko 80 Polaków. "Gdybym dorwał tych (...). Dla niektórych nic nie jest święte, niczego nie potrafią uszanować" - powiedział jeden z mieszkańców miasteczka.
O zdarzeniu Polacy powiadomili stronę czeską. Przyjechała policja, która pilnuje, by incydent się nie powtórzył.