Braunizacja PiS [OPINIA]

Braunizacja Prawa i Sprawiedliwości postępuje. Zapowiedź deportowania bezrobotnych i pracujących w szarej strefie Ukraińców w wieku poborowym to czysty, szkodliwy dla interesów Polski, populizm. Populizm, który jest zdradą tradycji Lecha Kaczyńskiego - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.

 Braunizacja PiS [OPINIA]
Źródło zdjęć: © EastNews, PAP
Tomasz P. Terlikowski

Wyobraźmy sobie sytuację, w której któraś z partii - prawicowych, uchodzących za poważne i do niedawna rządzących w jednym z krajów Europy Zachodniej - zapowiada, że po ponownym dojściu do władzy rozpocznie wyłapywanie i kierowanie do Centrów Deportacji, a później deportowanie bezrobotnych czy pracujących w szarej strefie Polaków…

Co w takiej sytuacji - pomijam, że na tym etapie niemożliwej do zrealizowania, bo pozostajemy w strefie Schengen i Unii Europejskiej, ale przecież zapowiedzieć nie zaszkodzi - wydarzyłoby się w Polsce?

Jak przyjęłyby to polskie media, polscy politycy, ale i zwykli Polacy? Nie mam najmniejszych wątpliwości, że przetoczyłaby się przez nasz kraj fala oburzenia i wściekłości - i słusznie - a kraj taki zostałby uznany za wrogi i niechętny nam. Uznano by, że politycy takiej formacji "plują nam w twarz", używano by najmocniejszych słów.

A teraz dodajmy do tego inne okoliczności, wyobraźmy sobie, że nasz kraj toczy krwawą wojnę, a w sąsiednich krajach rośnie fala antypolskiej agresji, że jesteśmy atakowani na ulicach, lżeni i bici, za to, że rozmawiamy po polsku.

A teraz po takiej krótkiej lekcji empatii wyobraźmy sobie, co - po zapowiedziach programowych Prawa i Sprawiedliwości - czują uchodźcy i migranci z Ukrainy. Żal, frustracja, wściekłość i poczucie odrzucenia. To, jakby ktoś napluł im w twarz albo powiedział jasno i krótko: "wyp…dalać". Komunikat ten, z całą pewnością, odczytają także ci wszyscy, którzy ulegają antyukraińskiej fali emocji. Dla nich to będzie jasny sygnał, że można atakować niechcianych Ukraińców.

Opowieści o tym, że jest to wsparcie dla walczącej Ukrainy, możemy włożyć między bajki, bo liczby, o jakich mówimy, są żadne i dla każdego, kto obserwuje rzeczywistość, jest jasne, że narracja o powoływaniu centrów deportacyjnych i skierowaniu ostrza przeciwko niewielkiej grupie niepracujących Ukraińców ma wymiar jedynie polityczny. Prawo i Sprawiedliwość podjęło decyzję o rywalizacji na antyukraiński radykalizm z Konfederacją i Koroną Polską, a nie chce wesprzeć działania militarne. Inne wyjaśnienia są zwyczajną ściemą dla naiwnych.

PiS wyszedł z nowym pomysłem

Politycznie, prawnie i społecznie ten pomysł nie ma też żadnych szans realizacji. Dlaczego? Bo tak się składa, że jeśli chodzi o bezrobotnych Ukraińców w Polsce, to było ich w 2025 r. 11 tysięcy, a większość z nich stanowiły kobiety.

Pytanie więc, czy dla owych kilku tysięcy mężczyzn powołamy centra deportacyjne? I jak będziemy weryfikować, kto pracuje legalnie, a kto nie? Jakie służby będą krążyć po ulicach i legitymować Ukraińców? Co będą sprawdzać? Jakie dokumenty będą wymagane? A co jeśli ktoś właśnie zmienia pracę? Czy będzie można sprawdzić, czy pracodawca nie wyrzuca kogoś z pracy, bo nie chce mu zapłacić, a potem wzywa służby?

I wreszcie można zapytać zwolenników tego rozwiązania, czy rzeczywiście chcecie, żeby po ulicach miast przewalały się służby, które będą kontrolowały każdego, kto ma nieodpowiedni akcent? A jeśli nie ma w nich empatii, poczucia moralności czy solidarności, to niech pomyślą, jakie będzie to miało skutki wizerunkowe i jak wykorzystają to przeciwnicy Polski.

Listę konkretnych pytań można ciągnąć jeszcze długo, ale nie ma ona żadnego sensu, bo jest absolutnie jasne, że propozycji PiS nie da się (bez zbudowania państwa policyjnego) zrealizować. Jej celem nie jest zresztą realizacja, a pozyskanie wyborców Konfederacji i Korony Polskiej. Problem polega tylko na tym, że prawdziwe, choć ukryte, cele polityków nie mają znaczenia, bo liczy się sygnał, jaki wysyłają. A ten sygnał polityczny jest jasny - Grzegorz Braun od początku miał rację.

A to jest sygnał zabójczy dla Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego? Bo jeśli Braun miał rację, to znaczy, że cała polityka PiS prowadzona od początku wojny Rosji z Ukrainą była błędna i skandaliczna. Dorobek rządu Mateusza Morawieckiego (w sprawach ukraińskich czy COVID-u miał on rację), zasługi prezydenta Andrzeja Dudy - trzeba odrzucić, uznać za niebyłe. Odrzucić trzeba także całe dziedzictwo Lecha Kaczyńskiego. Jeśli jednak się to zrobi, to powstaje proste pytanie, po co głosować na partię, która sama przyznaje, że we wszystkim się myliła, skoro mamy dwie inne formacje, które od początku mówiły to, co teraz mówi PiS (tyle że jeszcze mocniej).

Kto może zyskać

Pomysł na tego rodzaju politykę jest też ogromnym prezentem dla Donalda Tuska. Jego wyborcy (a także grupa wyborców umiarkowanych) mają świadomość, że wyrzucanie pracujących w szarej strefie Ukraińców oznacza - w największym skrócie - zdecydowane podrożenie pewnych usług, a wyjazd rozżalonych i sfrustrowanych kontrolami innych oznacza gigantyczne problemy dla gospodarki. I jeśli premier odważy się grać na tej nucie, to może zebrać całkiem spore poparcie. Analogicznie korzystne dla niego jest pokazywanie PiS jako partii antyukraińskiej, co w praktyce oznacza obecnie prorosyjską. PiS i na tym więc nic nie zyska, a może stracić.

Samobójcza polityka PiS jest oczywiście problemem liderów tej partii, ale trzeba mieć też świadomość, że jest ona zła dla naszego kraju. Polska zmaga się (jak cała Europa) z potężnym kryzysem demograficznym, a to oznacza, że musi przyjmować migrantów. Lepszej, łatwiejszej do integracji i budowania w Polsce przyszłości grupy niż Ukraińcy mieć nie będziemy.

Atakowanie ich, wyrzucanie, budowanie atmosfery wrogości będzie prowadzić do ich wyjazdu, a w ich miejsce przyjazdu innych grup. I nie, to wcale nie będzie lepsze dla Polski i Polaków.

Korzyści z budowania takiej atmosfery odniesie natomiast Rosja, która nie tylko będzie podsycać wrogość, ale i z ogromną przyjemnością - jeśli taki program (moim zdaniem to jest mało prawdopodobne) zostanie wprowadzony, będzie kolportować prawdziwe i fałszywe filmiki z obrazami przemocy, legitymowania, centrów deportacyjnych i w ten sposób będzie niszczyć zarówno solidarność europejską, jak i wizerunek Polski. I takie będą realne skutki "strategii politycznej" PiS.

Strategii, która nie tylko jest mało rozsądna, nieopłacalna dla PiS, ale i zła dla naszego państwa. Aż dziw, że prezes tego nie widzi.

Wybrane dla Ciebie