Była minister spraw zagranicznych została powołana na szefa Kancelarii; ma m.in. zająć się sprawami zagranicznymi.
Borowski ocenił, że prezydent przyjął w Kancelarii "swoją najbliższą, oddaną współpracownicę". Wygląda na to, że musiał zapewnić jej miejsce pracy - stwierdził.
Wiceszef klubu LiD nie wykluczył, że prezydent będzie starał się budować alternatywny, wobec rządowego, ośrodek kreowania polityki zagranicznej.
Pytany, czy dostrzega w tym jakieś zagrożenie Borowski odpowiedział, że "jeśli obaj panowie (prezydent i premier) będą postępować tak jak do tej pory", to może to w efekcie "obniżać prestiż Polski".
Do obniżenia prestiżu Polski, jak mówił Borowski, może dojść "jeśli prezydent będzie domagał się uprawnień, których nie ma, których nie daje mu konstytucja, a premier, urażony połajankami, nie będzie z prezydentem rozmawiał, konsultował się; z kolei prezydent - w ramach retorsji - będzie negatywnie wypowiadał się o polityce zagranicznej i obronnej".
Klub LiD wielokrotnie krytykował Fotygę za sposób prowadzenia polityki zagranicznej. Borowski ironizował w czwartek, że po przejściu b. minister do Kancelarii Prezydenta "nic złego się nie stanie" jeśli będzie ona "kontynuowała styl pracy z MSZ - to znaczy będzie milczeć".