Według niej, nie pomoże nam w tym ani uproszczenie systemu dopłat, polegające na tym, że rolnik własnym podpisem potwierdza prawo do władania działką, na której gospodaruje i do której chce dostać dopłatę. Może się bowiem okazać, że sami rolnicy nie będą umieli dokładnie opisać swoich gospodarstw.
W Unii Europejskiej z tego powodu rezygnuje z dopłat kilkanaście procent uprawnionych. Dużo poważniejsze konsekwencje będą miały pomyłki, które zostaną wykryte przez unijnych kontrolerów już po przyznaniu dotacji. Zostaniemy za nie ukarani podwójnie: cofnięciem samych dopłat i zmniejszeniem całej puli dopłat przyznanych Polsce o procent wykrytych błędów - pisze "GP".