Premier Japonii Junichiro Koizumi poinformował osobiście o ataku, powołując się na informacje, przekazane mu przez wojskowych. Zastrzegł, że japońscy żołnierze "są bezpieczni". Miejscowe dowództwo sił stabilizacyjnych wprowadziło na ponad trzy godziny stan alertu, nakazując żołnierzom zejście do schronów.
W Samawie - w strefie brytyjskiej na południu Iraku - stacjonuje około 550 japońskich żołnierzy. Kontyngent ten pełni tu misję niebojową.
Źródło artykułu: 