Akcja ratunkowa na lodowcu
Ponad stu żołnierzy pod lawiną, tylko cud może ich uratować
Tylko cud może ich uratować - zobacz zdjęcia
Wciąż trwają poszukiwania 138 osób z bazy wojskowej, która została całkowicie zasypana przez sobotnią lawinę na lodowcu Siaczen w Pakistanie. Wśród uwięzionych pod zwałami śniegu było 124 pakistańskich żołnierzy. Jak podają ratownicy, szanse na odnalezienie żywych są minimalne.
- Nie ma nadziei, ani żadnej szansy na odnalezienie kogoś żywego - mówił pułkownik Sher Khan niedługo po zejściu lawiny. - W tych warunkach można przeżyć od pięciu do dziesięciu minut.
W akcję ratunkową w sumie zaangażowano 450 ratowników. Ich działania są paraliżowane przez ciężkie warunki pogodowe i do tej pory nie przyniosły żadnych skutków.
Po serii niepowodzeń, służby zdecydowały o użyciu ciężkiego sprzętu. Jest to jedyny sposób na dotarcie do punktu, w którym znajdowała się zasypana baza wojskowa.
(sol/PAP,wp.pl)
Baza pod lawiną
Lawina zeszła na wojskową bazę w sobotni poranek. Prócz żołnierzy, uwięzionych zostało kilkunastu cywili - członków personelu jednostki.
Najwyżej położone pole walki
Lodowiec Siaczen, leżący na spornym pograniczu indyjsko-pakistańskim, jest miejscem stacjonowania tysięcy żołnierzy obu zwaśnionych państw. Często jest określany mianem najwyżej położonego pola walki między dwoma krajami w konflikcie o Kaszmir. W obszarze lodowca znajduje się również najwyżej położone lądowisko helikopterów na świecie. Indie wybudowały je na wysokości 6400 m n.p.m.
Ekstremalne warunki
Mimo że zimą temperatura spada tam nawet do minus 50 stopni Celsjusza, zarówno Indie jak i Pakistan utrzymują na Siaczen posterunki wojskowe.
Posterunki w chmurach
Punkty kontrolne armii obu państw znajdują się nawet na wysokości sześciu tysięcy metrów. Sam lodowiec rozciąga się na długość ponad 80 kilometrów.
Potrzebny ciężki sprzęt
Warstwa śniegu, która przysypała pakistańską jednostkę, miejscami sięgała nawet 30 metrów. Ratownicy, wspierani przez śmigłowce i psy lawinowe byli bezsilni, dlatego władze zdecydowały się na użycie ciężkiego sprzętu.
Walki o lodowiec
Siaczen jest terytorium spornym od kwietnia 1984 roku. 28 lat temu armia indyjska przeprowadziła zbrojną operację, której efektem było przejęcie kontroli nad lodowcem. Akcja wojska powiększyła terytorium Indii o około trzy tysiące kilometrów kwadratowych.
Ofiary mrozu i lawin
W 2003 roku obie strony zobowiązały się do wstrzymania działań zbrojnych w obrębie lodowca. Pomimo zawieszenia broni, na Siaczen wciąż giną ludzie. Szacuje się, że większość ofiar trwającego kilkadziesiąt lat konfliktu zmarło na skutek odmrożeń i zejścia lawin.
Miliony dolarów "topione" w lodzie
Oba narody utrzymują na lodowcu w sumie około 150 posterunków, w których łącznie stacjonuje około sześć tysięcy żołnierzy. Roczny koszt "lodowcowej" gotowości bojowej szacowany jest na 300 milionów dolarów dla Indii i 200 dla Pakistanu.
(sol/PAP,wp.pl)