Rzeczniczka pogotowia Edyta Grabowska-Woźniak powiedziała, że pracownicy pogotowia obawiają się, iż z powodu trudności z wezwaniem przez telefon pomocy może dojść do tragedii.
W czasie, gdy ktoś usiłuje wezwać karetkę do wypadku, dyspozytor jest pytany, jak dojść do szpitala z Dworca Centralnego. Apelujemy, by nie traktować "dziewiątek" jako bezpłatnej infolinii - powiedziała Grabowska-Woźniak.
Dodała, że najwięcej telefonów od osób poszukujących informacji jest w godzinach popołudniowych i wczesnym wieczorem, kiedy zamykane są przychodnie.
Pogotowie przypomina, że wzywa się je w sytuacjach nagłych - w razie wypadków, urazów, bólu w klatce piersiowej. W przypadku łagodniejszych zachorowań należy zwrócić się do nocnej pomocy lekarskiej - telefon do niej dostępny jest u lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej, u których pacjent jest zapisany.