Operacja "Barbarossa"
Atak Niemiec na ZSRR, który zadecydował o losach II wojny światowej
Bezlitośnie pobici Rosjanie uciekali w panice - zdjęcia
Nad ranem 22 czerwca 1941 roku ponad trzy miliony niemieckich żołnierzy, wspomaganych przez sojuszników, runęły na Związek Radziecki. Była to największa operacja sił lądowych w historii ludzkości - tak rozpoczynały się tytaniczne zmagania dwóch totalitaryzmów, które pochłonęły życie dziesiątek milionów ludzkich istnień.
Operację hitlerowskiej agresji na Związek Radziecki opatrzono kryptonimem "Barbarossa", czyli "Rudobrody" - od przydomku XII-wiecznego niemieckiego cesarza Fryderyka I Barbarossy.
Dla Adolfa Hitlera inwazja na Wschód była dziejową misją, która miała dać Niemcom "przestrzeń życiową" i stać się podwaliną pod "1000-letnią Rzeszę". Choć część generałów odradzała Fuhrerowi wojnę na dwóch frontach, ten przekonany o swoim geniuszu i nieomylności był pewien, że w kilka miesięcy rzuci Związek Radziecki na kolana. Ta pycha, stała się jego zgubą.
Na zdjęciu: niemieccy żołnierze w ZSRR.
Siły niemieckie
III Rzesza przygotowała gigantyczne siły inwazyjne: 3 mln żołnierzy wspieranych przez prawie milion sojuszników - głównie Rumunów, Węgrów i Finów; ok. 3,5 tys. czołgów i kilka tysięcy samolotów.
Choć spora część pojazdów opancerzonych była już jak na owe czasy przestarzała, Wehrmacht nadrabiał jednak ogromnym doświadczeniem z poprzednich kampanii w Europie i doskonałą taktyką zagonów pancernych. Niemiecka armia była zaprawiona w bojach i nie zaznała jeszcze goryczy porażki.
Na zdjęciu: niemiecka kolumna zmotoryzowana (czerwiec 1941 roku).
Siły radzieckie
Zachodnich granic Związku Radzieckiego broniło w tym czasie ok. 3 mln żołnierzy. Na papierze Sowieci dysponowali gigantyczną przewagą w sprzęcie - na froncie zachodnim posiadali ok. 12 tys. czołgów i kilkanaście tysięcy samolotów. Jednak duża część tego uzbrojenia pozostawiała wiele do życzenia, była w kiepskim stanie technicznym lub nie spełniała wymogów współczesnego pola walki.
Do tego Armia Czerwona stosowała przestarzałą taktykę, brakowało też doświadczonych dowódców - kadra oficerska została przetrzebiona w czasie Wielkiej Czystki (1937-1939), ponadto szkolenie oficerów nie nadążało za forsowną rozbudową armii. Wszystko to dało o sobie znać w pierwszym miesiącach niemieckiej inwazji.
Na zdjęciu: pierwsze dni Operacji Barbarossa na południu ZSRR. Niemiecki żołnierz przemierza pole bitwy, w tle płonie czołg BT-7.
Hitler uprzedził Stalina?
Niektórzy historycy i publicyści przekonują, że niemiecki atak wyprzedził przygotowywaną przez Stalina agresję na III Rzeszę. Stąd też miała brać się jedna z przyczyn druzgocących klęsk Armii Czerwonej w pierwszej fazie wojny, ponieważ miała ona być zupełnie nieprzygotowana do obrony, gdyż szykowała się do ofensywy. Jednak większość historyków nie podziela poglądu o radzieckim uderzeniu na Niemcy.
Na zdjęciu: zniszczony sowiecki czołg na moście. W tle panorama Rygi (21 czerwca 1941 roku).
Niespodziewany atak
Mimo alarmujących raportów o mobilizacji wojsk Wehrmachtu na granicy, Józef Stalin do samego końca nie wierzył w możliwość niemieckiej agresji. Do ostatnich godzin na Zachód szły transporty surowców i zboża, które Moskwa dostarczała Berlinowi w ramach porozumienia Ribbentrop-Mołotow.
Gdy III Rzesza całą swą potęgą spadła na sowieckie armie, Stalin był w szoku. Według niektórych relacji załamał się nerwowo i na kilka dni odizolował od reszty świata. Choć niektóre źródła podważają tę tezę, prawdą jest, że dopiero 3 lipca, niemal dwa tygodnie od niemieckiej inwazji, obywatele ZSRR usłyszeli głos swojego przywódcy, który w przemówieniu radiowym ogłosił Wielką Wojnę Ojczyźnianą z faszystowskim najeźdźcą.
Na zdjęciu: niemieccy żołnierze z Południowej Armii.
Trzy kierunki natarcia
Niemcy nacierali jednocześnie w trzech kierunkach - Grupa Armii "Północ" uderzyła na republiki nadbałtyckie i miała zdobyć Leningrad, Grupa Armii "Środek" atakowała przez Białoruś w kierunku Moskwy, natomiast celem Grupy Armii "Południe" była Ukraina, a później - roponośne pola na Kaukazie.
Na zdjęciu: północ ZSRR. Niemiecki Panzerkampfwagen IV z 8 Dywizji Pancernej przekracza rzekę nieopodal zniszczonego mostu (czerwiec 1941 roku).
Klęska za klęską
Pierwsze tygodnie wojny były pasmem druzgocących klęsk Armii Czerwonej. Ogromna część samolotów została zniszczona jeszcze na lotniskach - straty były tak gigantyczne, że raportom swoich pilotów nie dowierzał dowódca Luftwaffe marszałek Herman Goering. Podobnie rzecz miała się z czołgami, które Sowieci tracili tysiącami.
Do połowy lipca hitlerowskie armie wdarły się na 400-600 kilometrów w głąb ZSRR. W kolejnych kotłach Wehrmacht rozbijał całe armie, biorąc do niewoli setki tysięcy żołnierzy. Tylko pod Kijowem na przełomie lipca i września Niemcy wzięli 400 tys. jeńców. W połowie września rozpoczęło się oblężenie Leningradu.
Na zdjęciu: niemiecka piechota przemieszcza się w okopie pod osłoną wojsk pancernych (lipiec 1941 roku).
Taktyka "spalonej ziemi"
Stalin rozkazał swoim wojskom kontrofensywę i walkę do ostatniego żołnierza, ale sytuacja na froncie była beznadziejna. Ponosząc przerażające straty, zmuszeni do cofania się przed agresorem, radzieccy żołnierze stosowali taktykę "spalonej ziemi". Ponadto w pośpiechu demontowano całe fabryki oraz zakłady i ewakuowano je na wschód. Na tyłach frontu dyscyplinę i porządek wymuszały jednostki bezpieczeństwa NKWD, stosując terror i masowe egzekucje.
Na zdjęciu: przemarsz przez Łotwę (lipiec 1941 roku).
Ostateczna ofensywa
Na początku października Wehrmacht po złapaniu drugiego oddechu ruszył do kolejnej ofensywy, która miała otworzyć drogę do Moskwy i zadać nokautujący cios Sowietom. W połowie października Stalin nakazał ewakuację stolicy - wyjechały najważniejsze instytucje, wywieziono fabryki, miasto opuścili dyplomaci. Moskwianie przygotowali swe miasto do obrony, kopano rowy przeciwczołgowe i wznoszono fortyfikacje. Sam przywódca w ostatniej chwili zdecydował się pozostać na Kremlu i osobiście odebrał defiladę wojsk z okazji rocznicy rewolucji bolszewickiej. Żołnierze z parady szli prosto na front.
Na zdjęciu: okolice Mochylewa nad Dnieprem (28 lipca 1941 roku). Patrol konny sprawdza, czy możliwy jest przemarsz piechoty po ostrzale artyleryjskim.
"Generał Błoto" i "generał Mróz"
Tymczasem impet niemieckiej ofensywy słabł. Najpierw wojska Wehrmachtu utonęły w jesiennych błotach, później rozpoczęła się sroga rosyjska zima, na którą hitlerowscy żołnierze byli zupełnie nieprzygotowani - wszak ZSSR miał upaść przed nadejściem mrozów. Ludzie byli wyczerpani, linie zaopatrzeniowe rozciągnięte do granic możliwości, brakowało części zapasowych, zaopatrzenia i uzupełnień.
Jednocześnie Armia Czerwona stawiała coraz twardszy opór, Stalin wiedząc, że Japonia nie zaatakuje go na wschodzie, ściągnął pod Moskwę doświadczone i świetnie przygotowane do walk zimowych dywizje syberyjskie. Jednostki niemieckie zbliżyły się wprawdzie na osiem kilometrów od stolicy ZSRR, ale nie były w stanie kontynuować natarcia. Za to Sowieci szykowali kontrofensywę.
Na zdjęciu: niemiecki bojowy wóz piechoty Kfz.251 w ZSRR (październik 1941 roku).
Bitwa o Moswkę
5 grudnia Armia Czerwona przeszła do kontrnatarcia, które ostatecznie odrzuciło linie niemieckie na 100-250 km od Moskwy. Okupione ciężkimi stratami zwycięstwo zażegnało bezpośrednie zagrożenie stolicy, choć sytuacja Związku Radzieckiego wciąż była krytyczna.
Niemcy jednak stracili widoki na szybkie zwycięstwo w stylu "wojny błyskawicznej", a porażka niezwyciężonego do tej pory Wehrmachtu podniosła morale wśród radzieckich żołnierzy. Rozpoczęła się krwawa wojna na wyczerpanie, która ostatecznie przyniosła upadek Hitlerowi i jego "1000-letniej Rzeszy".
Na zdjęciu: niemieckie czołgi Panzerkampfwagen IV w zimowym kamuflażu. Z prawej strony widać korespondenta wojennego z kamerą (grudzień 1941 roku).