NA ŻYWO

Gigantyczne straty Rosjan. "Zdobycie Awdijiwki nagrodą" [RELACJA NA ŻYWO]

Ukraiński czołg podczas walk o Awdijiwkę
Ukraiński czołg podczas walk o Awdijiwkę
Źródło zdjęć: © PAP | AA/ABACA
Paweł BuczkowskiMaciej Zubel

17.02.2024 21:15, aktual.: 18.02.2024 21:27

Niedziela to 725. dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Siły rosyjskie straciły ponad 47 tysięcy żołnierzy i 360 czołgów w trwającym od miesięcy ataku na Awdijiwkę, kluczowe miasto w obwodzie donieckim - podało ukraińskie wojsko, dzień po informacji o wycofaniu się z miasta. "Zdobycie Awdijiwki jest dla Moskwy nagrodą, zarówno symboliczną, jak i strategiczną. Umożliwia Rosji rozszerzenie operacji logistycznych i może utorować drogę do innych ważnych osad położonych dalej na zachód" - analizuje amerykański portal Newsweek. Śledź relację na żywo Wirtualnej Polski.

Najważniejsze informacje
  • Aleksiej Nawalny nie żyje. Prof. Hieronim Grala przyznaje, że wśród rosyjskich opozycjonistów śmierć Nawalnego nie wzbudziła zaskoczenia. - Jak zobaczyli wychodzącego z samolotu w Rosji Nawalnego, zgodnie stwierdzili, że to jego ostatnia podróż - mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.




Relacja na żywo

Dziękujemy. To wszystko w tej części naszej relacji z wydarzeń związanych z wojną w Ukrainie. To, co dzieje się dalej, można śledzić TUTAJ.

Grupa rzymskich radnych apeluje o pilne nadanie ulicy, przy której znajduje się ambasada Rosji, imienia Aleksieja Nawalnego. Stołeczna prasa podała w niedzielę, że gotowy jest wniosek w tej sprawie do władz Wiecznego Miasta.

O wniosku o zmianę nazwy via Gaeta w Rzymie poinformowali radni centrolewicowego ugrupowania Italia Viva byłego premiera Włoch Matteo Renziego.

"Rzym nie może milczeć w obliczu barbarzyńskiego zabójstwa Aleksieja Nawalnego, najodważniejszego, heroicznego przeciwnika Putina. Prosimy i apelujemy o to, aby nasz wniosek został zaaprobowany przez wszystkie siły polityczne" - napisali w oświadczeniu radni Valerio Casini i Francesca Leoncini oraz szef rzymskiego oddziału Italia Viva, Marco Cappa.

Stołeczny dodatek dziennika "La Repubblica" zaznaczył, że pierwsi z propozycją zmiany nazwy ulicy, gdzie znajduje się ambasada Rosji, wystąpili politycy partii Radykałowie.

Jak podkreśliło to ugrupowanie, "jedynym sposobem upamiętnienia przeciwników kryminalisty Putina jest utrwalenie w historii wspomnienia o tych, którzy rzucając wyzwanie reżimowi, poświęcili swoje życie".

Zełenski dodał, że Ukraina oczekuje równie silnego porozumienia Francji z poważnym pakietem wsparcia. - Jest już decyzja Emmanuela Macrona w tej sprawie. Czekamy na niego także na Ukrainie - stwierdził i dodał, że nie może podać daty wizyty prezydenta Francji ze względów bezpieczeństwa.

- Mamy dzisiaj trzy umowy. Odbyły się rozmowy z kilkoma innymi krajami. Są porozumienia w sprawie porozumień w sprawie bezpieczeństwa… Uzgodniono jeszcze kilka porozumień i zwiększymy te gwarancje bezpieczeństwa. Nie uważam tego za alternatywę dla pomocy Stanów Zjednoczonych - powiedział Zełenski.

Zełenski nazwał porozumienia zawarte z Niemcami i Francją "potężnymi" i powiedział, że nie może się doczekać wizyty prezydenta Francji Emmanuela Macrona na Ukrainie.

- Dziś podpisaliśmy dwie umowy - z Niemcami i Francją - są bardzo ważne, potężne. Umowy dziesięcioletnie, na ten rok 7,1 miliarda wsparcia z Niemiec to potężny pakiet… Jak dotąd niemieckie porozumienie jest jednym z najpotężniejszych - dodał prezydent Ukrainy.

Delegacja senatorów z USA przybyła w niedzielę do Budapesztu, aby omówić m.in. kwestię przystąpienia Szwecji do NATO, jednak rząd Viktora Orbana nie wyraził chęci na spotkanie z nimi.

O odmowie ze strony węgierskiego rządu senatorowie poinformowali na konferencji prasowej, zorganizowanej w niedzielę w ambasadzie USA w Budapeszcie.

W skład delegacji z USA weszli Jeanne Shaheen, Chris Murphy i Chris Van Hollen z Partii Demokratycznej oraz Thom Tillis z Partii Republikańskiej.

Węgry są suwerennym krajem, nasz parlament nie podejmuje decyzji na podstawie wizyt różnych delegacji kongresowych – przekazał w piątek szef węgierskiej dyplomacji Peter Szijjarto.

AFP przedstawia w niedzielę sylwetkę wdowy po Aleksieju Nawalnym, Julii Nawalnej, która po śmierci męża - zdaniem francuskiej agencji - może zjednoczyć opozycję w Rosji. Kiedy przemawiała w piątek Monachium, tuż po ogłoszeniu śmierci Nawalnego w putinowskim łagrze, minęły dwa lata, odkąd widziała męża ostatni raz.

- Chciałbym, by Putin, cała jego świta, całe jego otoczenie, cały rząd, jego przyjaciele wiedzieli, że zostaną ukarani za to, co zrobili naszemu krajowi, mojej rodzinie i mojemu mężowi - powiedziała Nawalna ze łzami w oczach w trakcie Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa.

47-letni Julia Nawalna z blond włosami jak zawsze zebranymi w ciasny kok stanowczym głosem wyraziła też nadzieję, że ten dzień nadejdzie już wkrótce.

"Wraz z Aleksiejem Nawalnym przeżyła nadzieję na wielkie demonstracje, które zwołał w Rosji, trwogę związaną z otruciem, które ledwo przeżył w 2020 r., i powrót do Moskwy kilka miesięcy później, razem i z podniesionymi głowami" - pisze AFP.

Zaraz po wylądowaniu w Rosji Nawalny został aresztowany, ale pomimo wyroku 19 lat więzienia i trudnych warunków, w jakich był przetrzymywany, Julia Nawalna zachowała nadzieję.

W wyniku ostrzału wojsk rosyjskich w Kramatorsku całkowicie zniszczone zostały dwa domy, a kolejnych 137 zostało uszkodzonych - poinformował szef donieckiej administracji wojskowej Wadym Fiłaszkin. Trzy osoby zginęły, a dwie zostały ranne.

Śmierć przywódcy rosyjskiej opozycji Aleksieja Nawalnego powinna skłonić kanclerza Niemiec Olafa Scholza do wysłania na Ukrainę rakiet manewrujących Taurus - powiedział w niedzielę przewodniczący komisji obrony Bundestagu, podaje portal Politico.

- Właściwą odpowiedzią jest wysłanie teraz wszystkiego, co mamy, nawet tych Taurusów - stwierdziła Marie-Agnes Strack-Zimmermann (FDP), która wraz z Zielonymi i Socjaldemokratami Scholza tworzy koalicję rządzącą.

"Pomniki" Aleksieja Nawalnego w Rosji publikuje niezależny portal Astra. Na zdjęciu: Kołomna (obwód moskiewski), Iwantejewka (obwód moskiewski), Wałdaj, Jekaterynburg, Barnauł, Krasnodar, Moskwa, Podolsk, Korolew, Petersburg.

Kończąca się w niedzielę doroczna Monachijska Konferencja Bezpieczeństwa przebiegła niejako pod znakiem nowego przebudzenia Europy. - Groźba wojny nie jest już tabu i jest świadomość, że trzeba działać i to szybko - powiedział PAP Marek Świerczyński z Polityki Insight.

- W tym roku Europa mówi o wojnie. Nie jest to już żaden temat tabu i wszyscy mówią otwarcie, że jeśli Ukraina przegra, to następna będzie Europa, NATO - ocenia Świerczyński, szef działu bezpieczeństwa i spraw międzynarodowych w ośrodku Polityka Insight.

- W Monachium otwarcie mówiło się, że nie ma co dłużej gadać, trzeba się zbroić, uruchamiać produkcję amunicji, uzbrojenia. Europa na serio musi zająć się swoją obroną, bo groźba wojny jest realna - podkreślił.

- Niezależnie od wyniku wyborów prezydenckich w USA, Europa potrzebuje kursu na większe zdolności obronne. Niezależnie od tego, kto będzie w Białym Domu, wyzwań i działań kryzysowych może być tyle, że USA będą zaangażowane w innych regionach świata i nie będą w stanie poświęcić na Europę tyle zasobów. To jest oczywistość, ale również bardzo głośno wybrzmiało to podczas konferencji - dodaje Świerczyński, oceniając obecny etap dyskusji o bezpieczeństwie w Europie jako "potencjalne drugie przebudzenie".

- Pierwszym był wstrząs wywołany przez rosyjską agresję na Ukrainie. Oby tym razem było ono poważne - podkreślił.

Jeszcze jednym ważnym elementem debaty transatlantyckiej jest, według Świerczyńskiego, "powrót Zełenskiego na scenę". - Ukraiński prezydent, a co za tym idzie, i sprawa ukraińska - miał kilka gorszych miesięcy po tym, gdy "obraził się" na Zachód podczas ubiegłorocznego szczytu NATO w Wilnie, wystąpił na forum ONZ m.in. z krytyką Polski, nie został przyjęty w Kongresie - ocenił ekspert.

Skutki rosyjskiego ostrzału rejonu nikopolskiego w obwodzie dniepropietrowskim.

"Dzisiaj Rosjanie wysłali w rejon Nikopola sześć dronów kamikaze. Zostali dwukrotnie trafieni ciężką artylerią" - poinformował gubernator obwodu dniepropietrowskiego Serhij Łysak.

Wokalista zespołu U2 Bono podczas koncertu oddał hołd liderowi opozycji w Rosji Aleksiejowi Nawalnemu, który zmarł w niewyjaśnionych okolicznościach w łagrze za kręgiem polarnym. O Nawalnym i walczących o wolność Ukraińcach Bono mówił w czasie występu w Las Vegas.

Nagranie opublikowano na platformie X.

Bono zwrócił się do wielotysięcznej widowni mówiąc: "W przyszłym tygodniu miną dwa lata od inwazji Putina" na Ukrainę.

- Dla tych ludzi wolność - to nie tylko słowo w piosence, dla tych ludzi to najważniejsze słowo na świecie; tak ważne, że Ukraińcy walczą i umierają za nie. Tak ważne, że Aleksiej Nawalny zdecydował się z niej zrezygnować - podkreślił lider U2 wśród braw.

Julia Nawalna, wdowa po zmarłym w piątek w łagrze za kręgiem polarnym liderze opozycji w Rosji, spotka się w poniedziałek w Brukseli z ministrami spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej. Poinformował o tym w niedzielę w serwisie X szef dyplomacji UE Josep Borrell.

"W poniedziałek powitam Julię Nawalną na posiedzeniu Rady do Spraw Zagranicznych UE. Unijni ministrowie wyślą silny sygnał wsparcia dla bojowników o wolność w Rosji i uczczą pamięć Aleksieja Nawalnego" - przekazał Borrell.

Tego samego dnia Julia Nawalna spotka się także z przewodniczącym Rady Europejskiej, Charlesem Michelem.

Amerykański senator JD Vance był uczestnikiem Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa. Republikanin od dawna jest jednym z największych przeciwników przekazywania pomocy militarnej Ukrainie. Takie samo stanowisko przedstawił podczas konferencji.

- Po prostu nie mamy mocy produkcyjnych, aby w nieskończoność wspierać wojnę lądową w Europie Wschodniej. Myślę, że obowiązkiem przywódców jest wyartykułowanie tego wśród swoich obywateli - powiedział Vance w rozmowie z portalem Politico.

Dodał, że nawet jeśli amerykańska Izba Reprezentantów ostatecznie zatwierdzi długo opóźniany pakiet pomocy dla Ukrainy, "nie zmienia to podstawowych faktów - że jesteśmy ograniczeni w zakresie amunicji, którą możemy wysłać, a Ukraina jest ograniczona pod względem własną siłę roboczą. Aby mogli odnieść znaczące korzyści na polu bitwy, sytuacja musi się zasadniczo zmienić" - powiedział JD Vance.

Politico zaznacza, że senator podtrzymał swój pogląd, że Ukraina ostatecznie odda terytorium Rosji.

- Jakiekolwiek porozumienie pokojowe będzie wymagało znacznych ustępstw terytorialnych ze strony Ukrainy i będzie porozumienie pokojowe, ponieważ to jedyne wyjście z konfliktu - powiedział portalowi Politico.

Rosjanie przejęli kontrolę nad całym terytorium Awdijiwki. Generał Ołeksandr Syrski, naczelny dowódca ukraińskich sił zbrojnych, po raz pierwszy zabrał głos w sprawie. Wojskowy zapowiedział, że obrońcy odbiją wszystkie miasta, które zdobyli najeźdźcy.

Opozycja w Rosji została zlikwidowana, a śmierć Aleksieja Nawalnego prawie nie odbiła się na społeczeństwie rosyjskim - ocenił Ulrich Schmid z Uniwersytetu w St. Gallen. "Śmierć Nawalnego nie spowoduje znaczących protestów w Rosji" - dodał znawca Europy Wschodniej Alexander Dubowy.

- Śmierć Aleksieja Nawalnego, to zła wiadomość dla rosyjskiego społeczeństwa obywatelskiego. Opozycji w Rosji już nie ma - ani w więzieniu, ani za granicą - stwierdził Schmid, cytowany przez szwajcarski portal 20min.

Jak podkreślił, podobny los może grozić innemu liderowi opozycji - Władimirowi Kara-Murzie, który również przebywa w kolonii karnej na Syberii i także przeżył próbę otrucia.

- Nawalny nie mógł przetrwać w 'kolonii karnej o zaostrzonym rygorze'. Do pewnego stopnia można było spodziewać się jego śmierci. Kolonie te przeznaczone są dla przestępców ekstremalnych, takich jak seryjni mordercy czy terroryści, i są uważane za zamiennik kary śmierci, która została zawieszona w latach 90. XX wieku, a następnie zniesiona w 2009 roku - przypomniał Dubowy.

Putin znany jest z tego, że nigdy publicznie nie wymienił nazwiska Nawalnego. - Nawet, gdy Nawalny dochodził do siebie po otruciu w Niemczech, Putin mówił o nim tylko jako o "berlińskim pacjencie" - podkreślił Schmid. Rosyjska telewizja państwowa zrelacjonowała śmierć Nawalnego w 30-sekundowej wzmiance. - Nie można zatem oczekiwać oficjalnej reakcji Kremla czy samego Putina - dodał.

Obydwaj eksperci uważają, że śmierć Nawalnego nie wywoła poważniejszych protestów w Rosji. Według Centrum Lewady, jedynego niezależnego ośrodka badania opinii publicznej w Rosji, po powrocie do ojczyzny popularność Nawalnego wynosiła 2 proc. Aresztowanie zwiększyło ten wskaźnik na krótki czas do 4 proc. - przypomniał 20min.

Siły rosyjskie straciły ponad 47 tysięcy żołnierzy i 360 czołgów w trwającym od miesięcy ataku na Awdijiwkę, kluczowe miasto w obwodzie donieckim - podało ukraińskie wojsko, dzień po informacji o wycofaniu się z miasta.

"W sektorze Awdijiwki ukraińscy obrońcy zadali wrogowi ogromne straty dzięki swojej odwadze, odporności i bohaterstwu oraz zniszczyli znaczną rezerwę rosyjskich okupantów, którą planowali wykorzystać na innych odcinkach frontu do działań ofensywnych" - poinformował w niedzielę na Telegramie Oleksandr Tarnawski, dowódca ukraińskiego zgrupowania sił Tawria osłaniającego Awdijiwkę.

Wymienił też dokładne straty poniesione przez Rosjan w Awdijiwce od 10 października 2023 r. do 17 lutego 2024 r.: personel - 47 186 (ranni i zabici - red.), czołgi - 364, systemy artyleryjskie - 248, opancerzone pojazdy bojowe - 748, samoloty - 5.

"Dziękuję każdemu żołnierzowi za odporność, odwagę i bohaterstwo! Za każdego zniszczonego okupanta, za każdy spalony czołg i pojazd opancerzony!" - dodał Tarnawski.

Podanych liczb nie da się zweryfikować. Należy jednak dodać, że straty po stronie ukraińskiej były również duże. Ukraińskie wojsko nie podaje takich informacji. Samo wycofanie się z Awdijiwki było motywowane przez Ukraińców chęcią "ochrony życia" swoich żołnierzy.

"Walki wokół Awdijiwki we wschodnim obwodzie donieckim przyniosły miastu przydomek 'maszyny do mielenia mięsa' - terminem używanym do opisania pól bitew, które pochłaniają duże ofiary" - podsumowuje amerykański portal Newsweek.

Portal podsumowuje, że "zdobycie Awdijiwki jest dla Moskwy nagrodą, zarówno symboliczną, jak i strategiczną. Umożliwia Rosji rozszerzenie operacji logistycznych i może utorować drogę do innych ważnych osad położonych dalej na zachód" - czytamy.

Dmitrij Miedwiediew ponownie zagroził USA i krajom europejskim wojną nuklearną, jeśli Rosja przegrałaby wojnę z Ukrainą i wróciła do granic z 1991 roku. Wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji wymienia Kijów, Berlin, Londyn i Waszyngton jako miejsca, które "od dawna znajdują się na liście celów".

Minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi powiedział ministrowi spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kulebie, że Pekin nie sprzedaje Federacji Rosyjskiej śmiercionośnej broni - informuje portal Ukraińska Pravda.

Kuleba spotkał się z Wangiem na marginesie Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium.

"Bez względu na to, jak zmieni się sytuacja międzynarodowa, Chiny mają nadzieję, że stosunki między Chinami a Ukrainą będą się rozwijać normalnie i nadal będą przynosić korzyści obu narodom" - powiedział chiński minister. "Będziemy nadal odgrywać konstruktywną rolę w jak najszybszym zakończeniu wojny i przywróceniu pokoju" - dodał.

"Rosyjscy najeźdźcy intensyfikują środki informacyjnego i psychologicznego oddziaływania na Ukraińców pod okupacją" - informuje wywiad wojskowy Ukrainy.

"W celu zablokowania kanałów dostępu do informacji o rzeczywistej sytuacji na froncie, na Ukrainie i na świecie, mieszkańcy okupowanych gmin obwodu chersońskiego są masowo podłączani do rosyjskiej telewizji satelitarnej "Rosyjski świat" - dodaje ukraiński wywiad.

Do tej pory Rosjanie zainstalowali ponad 18 tys. takich urządzeń.

Źródło artykułu:WP Wiadomości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także