RELACJA ZAKOŃCZONA

Ukraińcy trafili w czuły punkt. Rosjanie bezbronni [RELACJA NA ŻYWO]

Ukraińcy trafili w czuły punkt. Rosjanie bezbronni
Ukraińcy trafili w czuły punkt. Rosjanie bezbronni
Źródło zdjęć: © Andiuszczenko Time, East News, Telegram | AFP, Genya Savilov
Violetta BaranMaciej Zubel

02.08.2023 21:30, aktual.: 03.08.2023 21:46

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Wojna w Ukrainie trwa. Czwartek to 526. dzień rosyjskiej inwazji. W powietrze wyleciał skład amunicji w okupowanym Tokmaku - poinformował na swoim profilu na Telegramie Petro Andriuszczenko, doradca lojalnego wobec Kijowa mera Mariupola. To kolejne celne uderzenie ruchu oporu w magazyny Rosjan. Także ukraińska armia codziennie ostrzeliwuje rosyjskie składy z bronią i szlaki kolejowe, którymi na front przewożone jest zaopatrzenie. Tylko w ubiegłym tygodniu - jak poinformowała rzeczniczka wojsk ukraińskich na południu kraju, zniszczonych zostało siedem takich magazynów na południu kraju. Jej zdaniem, Rosjanom brakuje już amunicji, o czym świadczyć ma mniejsza liczba ataków na tym odcinku frontu. Śledź relację na żywo Wirtualnej Polski.

Najważniejsze informacje
Relacja zakończona

Dziękujemy. To wszystko w tej części naszej relacji z wydarzeń związanych z wojną w Ukrainie. To, co dzieje się dalej, można śledzić TUTAJ. 

Rosja celowo wywołała kryzys żywnościowy, prowadzi ekonomiczną agresję wobec państw Globalnego Południa i chce za wszelką cenę przedłużać swoją wojnę przeciwko Ukrainie - powiedział w czwartek wiceminister spraw zagranicznych RP Wojciech Gerwel podczas debaty w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. 

Ukrainie bardzo zależy na udziale Polski w rozmowach o wdrażaniu zaproponowanej przez pezydenta Ukrainy W. Zełeńskiego Formuły Pokoju - przekazał w czwartek na Twitterze ambasador Ukrainy w Polsce Wasyl Zwarycz.

"Doceniając rolę RP w architekturze bezpieczeństwa Europy i wsparcie Ukrainy w obronie przed agresją rosyjską, Ukrainie bardzo zależy na udziale Polski w rozmowach o wdrażaniu zaproponowanej przez Pezydenta Ukrainy W. Zeleńskiego Formuły Pokoju. To nasza wspólna racja stanu" - napisał.

Formuła pokoju, którą Zełenski przedstawił w listopadzie 2022 roku, zawiera m.in postulaty dotyczące bezpieczeństwa jądrowego, żywnościowego i energetycznego, uwolnienia jeńców i deportowanych, przywrócenia integralności terytorialnej Ukrainy i ładu światowego, a także wycofania z Ukrainy rosyjskich wojsk.

Weszły w życie w czwartek kolejne sankcje wobec Białorusi, nałożone za jej zaangażowanie w rosyjską inwazję na Ukrainę i łamanie praw człowieka. Restrykcje obejmują nowe sektory białoruskiej gospodarki i 38 osób, w tym odpowiedzialnych za prześladowanie działacza polskiej mniejszości Andrzeja Poczobuta. 

- Rosja wystrzeliła przeciwko Ukrainie co najmniej 1961 bojowych dronów shahed, znaczną część z nich udało się strącić,   ale niestety nie wszystkie - poinformował w czwartek ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski. 

- Pracujemy nad tym, by strącać więcej: by strącać jak najwięcej. Pracujemy nad tym, by było więcej systemów obrony przeciwlotniczej - dodał.

- Walki są ciężkie. Okupanci ze wszystkich sił starają się zatrzymać naszych ludzi. Ataki są bardzo brutalne. Kierunki Kupiańsk, Łymań, Bachmut, Marijiaka, Awdijiwka, kierunki południowe, nigdze nie jest łatwo. Ale, żeby nie wiadomo co wróg zrobił, dominuje siła ukraińska. I za to wszystkim na froncie dziękuję! - oświadczył Zełeński w wystąpieniu wideo zamieszczonym w mediach społecznościowych.


Zaznaczyła, że wkrótce będą pojawiać się informacje o pójściu na wojnę kobiet z innych kolonii. Według niej więźniarki są bardzo podatne na propagandę i chcą iść walczyć nawet w większej mierze niż mężczyźni.

Romanowa, która stoi na czele organizacji broniącej praw więźniów, przekazała, że kobiety walczą w jednostkach szturmowych. Wiele z nich ma pseudonim "Wilczyca". Mieszkają razem z mężczyznami, ale walczą oddzielnie.

- Teraz kobieta też może pójść walczyć na Ukrainę i uniknąć kary - podkreśliła Romanowa.

W Rosji ruszył masowy werbunek na front kobiet z kolonii karnych - poinformowała założycielka niezależnej organizacji pozarządowej Ruś Siedząca Olga Romanowa, cytowana w czwartek przez serwis Możem Objasnit.

Kobiety wyrażają bardzo dużą chęć pójścia na wojnę - oceniła Romanowa. Według niej do niedawna aktywnie werbowano na front kobiety z okupowanych ukraińskich terytoriów. Około 50 kobiet zwerbowano w kolonii karnej w mieście Śnieżne w okupowanej przez Rosję części Donbasu, kolejnych 100 więźniarek zabrano z kolonii na południu Rosji.

Serwis Sota we wtorek podał, że ok. 30 więźniarek w kolonii w obwodzie lipieckim w europejskiej części Rosji zawarło kontrakt z rosyjskim resortem obrony. - W Lipiecku był właśnie masowy werbunek - podkreśliła Romanowa.

W czwartek Rosja po raz kolejny zaatakowała Ukrainę irańskimi dronami Shahed-136 i 131. "Siły Powietrzne we współpracy z obroną powietrzną innych komponentów Sił Zbrojnych zniszczyły wszystkie 15 wrogich dronów" - podał Sztab Generalny Ukraińskich Sił Zbrojnych. 

Występujące od dawna w rosyjskiej armii zjawisko fali, czyli znęcania się nad niższymi rangą żołnierzami, znacząco nasiliło się podczas agresji Kremla na Ukrainę; w ciągu ostatniego roku liczba postępowań sądowych dotyczących takich spraw wzrosła 1,5 raza - powiadomił w czwartek niezależny rosyjski kanał na Telegramie Możem Objasnit'.

Od czerwca 2021 do czerwca 2022 roku, czyli w okresie poprzedzającym inwazję i w pierwszych trzech miesiącach wojny, do sądów wojskowych wpłynęło 520 skarg dotyczących przemocy w siłach zbrojnych. Rok później - w okresie do czerwca 2023 roku - podobnych przypadków było już ponad 780.

Rzeczywista skala tych patologicznych zjawisk jest jednak z pewnością znacznie większa - powiadomili opozycyjni dziennikarze.

Ukraina chce powiększyć koalicję krajów popierających jej wizję pokoju, zwracając się ku krajom tzw. Globalnego Południa - pisze w czwartek agencja Reutera w przeddzień rozpoczynającego się szczytu pokojowego w Arabii Saudyjskiej. Nie wiadomo, czy w spotkaniu wezmą udział Chiny.

W piątek ruszają rozmowy w Dżuddzie, w których udział wezmą doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego i inni wysocy rangą przedstawiciele władz z ok. 40 krajów. Główne spotkania odbędą się w sobotę i niedzielę.

Ukraińscy i zachodni dyplomaci mają nadzieję, że uczestnicy uzgodnią założenia, będące fundamentem dla porozumienia pokojowego - podkreśla Reuters.

Nadzieje na przełom wiążą się ze znaczącym przyspieszeniem kontrofensywy, do którego doszło w ubiegłym tygodniu. Ukraińskie wojska przeprowadziły dwa uderzenia na południowym odcinku frontu, nacierając na kierunkach melitopolskim i berdiańskim. W obu przypadkach odnotowano jednak postępy rzędu kilku kilometrów, podczas gdy do pokonania pozostaje jeszcze kilkadziesiąt - zauważył amerykański dziennik.  

"Urzędnicy administracji (prezydenta USA Joe) Bidena mieli nadzieję, że dziewięć wyszkolonych na Zachodzie (ukraińskich) brygad, liczących około 36 tys. żołnierzy, pokaże, że amerykański sposób prowadzenia wojny jest lepszy od rosyjskiego. Podczas gdy Rosjanie mają sztywno scentralizowaną strukturę dowodzenia, Amerykanie zachęcali Ukraińców, aby upoważniali starszych rangą oficerów do podejmowania szybkich decyzji na polu walki i stosowania taktyki sił połączonych. (...) Znaczna część szkolenia polegała na uczeniu ukraińskich żołnierzy, w jaki sposób przejść do ofensywy, a nie pozostać w obronie" - czytamy na łamach "NYT". 

W ocenie cytowanych przez gazetę ekspertów Ukraińcy mogą w pełni wdrożyć amerykańską taktykę dopiero wówczas, gdy uda im się przedrzeć przez rosyjskie umocnienia.

"Nie sądzę, by (Kijów) porzucił koncepcję sił połączonych. Jeśli (ukraińskie wojska) pokonają pierwszą, drugą lub trzecią linię fortyfikacji, to wówczas zobaczymy definicję tego sposobu walki" - przewiduje w rozmowie z dziennikiem generał Philip Breedlove, były naczelny dowódca sojuszniczych sił NATO w Europie.

Według ocen władz USA i państw europejskich, w ciągu pierwszych dwóch tygodni kontrofensywy Ukraińcy stracili aż 20 proc. uzbrojenia przeznaczonego na potrzeby tej operacji. Zniszczono m.in. część zachodnich czołgów i pojazdów opancerzonych, na które Kijów liczył szczególnie.

W obliczu tych porażek ukraińska armia musiała zmienić taktykę. Obecnie wyszkolone na Zachodzie brygady próbują przełamać rosyjską obronę w inny sposób, koncentrując się na niszczeniu wroga przy pomocy artylerii i pocisków dalekiego zasięgu zamiast zagłębiania się w pola minowe. Efekty tych działań są jednak wciąż ograniczone - zauważył "NYT".

W okresie od czterech do sześciu tygodni trudno jest opanować zupełnie nową filozofię prowadzenia działań bojowych, a następnie skutecznie wdrożyć ją na polu walki. Szczególnie w sytuacji, gdy trzeba pokonywać wielowarstwowe rosyjskie umocnienia i pola minowe - czytamy na łamach "NYT".

Autorzy analizy przyznali, że pierwsze tygodnie długo oczekiwanej kontrofensywy okazały się rozczarowaniem. Ukraińskie jednostki ugrzęzły podczas prób pokonania umocnień wroga, trafiając pod zmasowany ogień rosyjskiej artylerii i sił powietrznych. Zdarzały się przypadki, gdy natarcia planowane w godzinach nocnych opóźniały się aż do świtu. Niektóre oddziały radziły sobie tak słabo, że były wręcz całkowicie wycofywane z pola walki.

Niewielkie postępy ukraińskiej kontrofensywy przeciwko rosyjskim okupantom to skutek odejścia przez Kijów od taktyki proponowanej przez Amerykanów, polegającej na połączonych operacjach sił piechoty, wojsk pancernych i artylerii - ujawnił "New York Times".

Według amerykańskiego dziennika, Ukraińcy powrócili do sposobu walki, który znają najlepiej, czyli do mozolnych pozycyjnych starć na wyczerpanie. Przyczyną decyzji był też jednak zbyt krótki czas poświęcony na szkolenie wojsk ukraińskich.

W Kazachstanie rosyjskie reklamy w internecie zachęcają do wstępowania w szeregi armii Rosji - informuje w czwartek Reuters. Zainteresowanym oferuje się równowartość około 5,3 tys. USD w charakterze jednorazowej wypłaty oraz 2 tys. USD miesięcznego żołdu. 

- W normalnej sytuacji, gdyby wojna nie toczyła się za naszymi granicami, nikt nie rozważałby takiej opcji - mówi Wirtualnej Polsce gen. Jan Rajchel, były rektor Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie. To odpowiedź na burzliwą dyskusję o możliwości zestrzelenia białoruskich śmigłowców. 

I zastępca dowódcy generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. dywizji Marek Sokołowski stwierdziłł, że w związku z poleceniem szefa resortu obrony, by wzmocnić granicę z Białorusią, w jej pobliże zostały przegrupowane śmigłowce z 1. Brygady Lotnictwa Wojsk Lądowych i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej.

Jak mówił, będą one bazować w dwóch miejscach "w reżimie natychmiastowej reakcji w przypadku zaistniałych niepokojących zdarzeń na granicy". Podkreślał, że "śmigłowce są uzbrojone i gotowe do walki", a część pilotów ma doświadczenia z misji w Afganistanie i Iraku i pełne uprawnienia do lotów, również w noktowizji. - Jeżeli cokolwiek będzie niepokojącego, nie zawahają się użyć uzbrojenia - zapewniał gen. Sokołowski.

Źródło: pravda.com.ua, tass.ru, ria.ru, unian.ua, ukrinform.ua, 24tv.ua, bbc.com. reuters.com, cnn.com, PAP

Źródło artykułu:WP Wiadomości
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Zobacz także